Pruska egzystencja część 2

Ręka Dunji przestała bawić się guzikiem. Kobieta odsunęła się od Gilberta na neutralną odległość. Poprawiła ułożenie sukienki, założyła nogę na nogę i zaczęła tonem, który bardzo nie spodobał się Prusom.
– Wiesz, jest taka teoria, że socjologia dla nas, dla krajów, to takie coś jak dla normalnego człowieka psychologia…
Wróć. Wróć do miejsca, gdzie jest niemal w moich ramionach, gdzie jest moja jak amen w pacierzu, gdzie jest blisko i intymnie, i nie ma głupich gadek rodem z Austrii. Jeszcze wtedy mógł ją pocałować, nie dać jej mówić. Odzywać się więcej i sprowadzić rozmowę na przyjazny temat. Sport na przykład. Czemu świat jest takim wstrętnym miejscem? Czytaj dalej

Reklamy

Pruska egzystencja

Prusak pojawił się pod domem Słowenii, z kwiatami i pudełkiem czekoladek. Tak doradzał Josef, a Gilbert ufał mu, chociaż wiedział, że nie powinien. Czechy dostał w geograficznym spadku bardzo nieodpowiednie geny. Ale przecież nikt nie ma wpływu na to jakim się rodzi, prawda? Na szczęście czynniki środowiskowe robiły swoje. Gdzie było Czechom do Polski? Przecież oni jak ogień i woda. To już raczej Michaela upodabniała się do Łukasiewicza z tym swoim zamiłowaniem do wódki, gór, głupich odzywek i chełpienia się nieswoimi osiągnięciami, ot co! A Josef? Gdzieżby… Taki miły, uczynny, lubiący napić się dobrego piwa, niemal zgermanizowany, owszem, czasami z kretyńską fryzurą, porąbanym filmem o fetyszach i nie-do-końca przyjemnym zwyczajem śmiania się ze studzienki kanalizacyjnej podczas radosnego rytuału palenia trawki, ale co tam… Przynajmniej człowiek nie musi się bać, że wywinie jakiś wstrętny numer (chyba że akurat wypalił jointa i wciąga pianę z piwa nosem, a potem wydaje mu się, że jest Rosją w okresie wzmożonej potrzeby okazywania miłości, ale do tego wspomnienia Prusak wolał nie wracać) – co jak najbardziej byłoby wskazane w przypadku słowiańskiej rodzinki. Oczywiście, oprócz Dunji Vošnjak. Ale ona też jest zgermanizowana… Czytaj dalej