1986

Uwagi:
1. traci cokolwiek LitPol lub PolLit, jak kto woli.
2. Przypisy do gwiazdek są na końcu.
3. Troszku angst.

1 9 8 6


– To ile jeszcze potrzymasz tę pamiątkę po Iwanie przy życiu? – Łukasiewicz zapytał w sumie niezobowiązująco, gdy przejeżdżali nieopodal Ignalino. Elektrowni atomowej z drogi nie było widać, ale przecież obaj wiedzieli, że tam jest.
– Jakoś do końca tego roku.
– Całe szczęście.
– Feliks!
– No co? Mam się smucić, że będziesz tę bombę zamykał i niech się jej to paliwo w spokoju dalej wyczerpuje, ale przynajmniej nie stanowi zagrożenia? Generalnie, to ja nic do atomówek nie mam. Zajefajne są. Prądu w diabły i się nie trzeba cykać z limitami na dwutlenek węgla, siarkę czy te, te… jak im było? NOxy*! I się cieszę, że razem z Raivisem i Edwardem wybudujemy tę nową dla siebie, ale ona będzie właśnie nowa. A w tej tu, to…
Łukasiewicz przewrócił oczami, ale Lorinaitis siedząc za kierownicą, niespecjalnie mógł to zauważyć. Ale po prawdzie widok nie był mu do zrozumienia potrzebny. Pauza i westchnięcie, jakie ją przerwało, były dostatecznie wymowne.
– No wiesz, tak w ogóle toto, co tam w środku siedzi, to jest dokładnie ta sama konstrukcja, co walnęła w Czarnobylu i obaj wiemy, że to ta konstrukcja była temu głównie winna, a nie cała reszta. Po prostu te RBMK są do dupy! Ludwig pozamykał wszystkie swoje na Wschodzie zaraz po obaleniu muru, kiedy Iwan mógł mu już jedynie naskoczyć. A twój w dodatku ma większą moc od tego od Oleńki**! Czytaj dalej

Reklamy

Dobre chwile

Shounen-ai, LitPol.

Dobre chwile

Litwa bardzo zmęczony wrócił do hotelu. Nie podobały mu się ciągłe wyjazdy, kiedy w jego własnym kraju nie wszystko szło dobrze, ale nie można było się izolować. Estonia też miał jakieś sprawy do załatwienia, a Polska i Łotwa zabrali się jako dodatkowy balast. Słowacja była tym faktem bardzo rozbawiona, bo oczywiście musiała zadzwonić do brata, pytając o ploteczki, a on specjalnie w bawełnę nie owijał. Litwa czuł się głupio. Nie żeby on coś do Polski. No właśnie… Coś, a może nie coś?

Czytaj dalej