Deszczowe dni

Ostrzeżenia:
– sugestia EstŁotu,
– fluff fic is fluffy.

Deszczowe dni

Ryga

– No i wiesz, co on zrobił?!
– Ymmm? – Raivis wykrzesał z siebie odrobinę zainteresowania względem opowiadanej mu przez telefon historii. Jego uwaga bowiem zajęta była czymś zgoła innym i w sumie opowieść Petera wpadała mu do głowy jednym uchem i wypadała drugim.
– Zabrał mi to. Tak po prostu! Jakby było jego!!!
– Co?! – spróbował się oburzyć, ale aż wstyd mu było przed samym sobą przyznać, że mu gdzieś umknęło, czym konkretnie było owo TO, którego zabranie tak bardzo bulwersowało Petera, że zaczynał połykać litery lub całe słowa. Stopień niezrozumiałości osiągał już niemal szwedzki, tylko że Szwecja mówił mniej i miało się więcej czasu na domyślenie się, czego w przekazie brakowało. Peter nie dawał mu nawet cienia takiej szansy i może w bardziej normalnej sytuacji Raivis jakoś by nadążał choć trochę, ale akurat biometr mu padł.
– No właśnie – trajkotał Peter. – To niesprawiedliwe, i ja mu jeszcze dam nauczkę, że mu w pięty pójdzie! Normalnie pożałuje! I nie będzie się śmiał, ha! Bo w ogóle wiesz, co czytałem na Face?
– Tak? – zainteresował się na chwilę, ale zaraz mu minęło.
Skrzywił się i syknął patrząc, jak dziewczyna z butami w jednej dłoni i torebką w drugiej omal się nie przewróciła do sięgającej jej do połowy łydki wody po tym, jak półciężarówka zrobiła całkiem konkretną falę. Rzeka płynąca ulicą w dole wzburzyła się, szczyty brązowawych fal przystroiła na moment piana. Dziewczyna w ostatniej niemal chwili odzyskała jednak równowagę i ruszyła dalej. Przejechał kolejny samochód. Światła na spoilerze robiły mu za podwodne szperacze. Woda wzbierała przed nim złowrogą falą i rozchodziła się na boki, by uderzyć o ściany budynków…
– …i może taką zdemontowaną platformę można by było przewieźć w pobliże Rough Towers i już miałbym archipelag! Niech się ten nadęty bufon śmieje, ale sztuczne wyspy są teraz super popularne! Czytaj dalej

Reklamy

Dobre chwile

Shounen-ai, LitPol.

Dobre chwile

Litwa bardzo zmęczony wrócił do hotelu. Nie podobały mu się ciągłe wyjazdy, kiedy w jego własnym kraju nie wszystko szło dobrze, ale nie można było się izolować. Estonia też miał jakieś sprawy do załatwienia, a Polska i Łotwa zabrali się jako dodatkowy balast. Słowacja była tym faktem bardzo rozbawiona, bo oczywiście musiała zadzwonić do brata, pytając o ploteczki, a on specjalnie w bawełnę nie owijał. Litwa czuł się głupio. Nie żeby on coś do Polski. No właśnie… Coś, a może nie coś?

Czytaj dalej