Słowotok

Ostrzeżenia: wulgaryzmy
O tym jak PRL i NRD wykończyli ruską Ładę

Słowotok



Stuku, puku, kleptu, tuku, bum, bęc, pac, trask i wrzask. Wzięło było stanęło i zdechło. Dymem siwym buchnęło spod maski. Dymem siwym wdarło się do auta i poddusiło kierowcę wkurwionego. I poddusiło pasażera jego, hej! Zaklął jeden z drugim i ku powietrzu świeżemu jął się gramolić. Pas niecnota się rzecz jasna zaplątał. Się taśma czarna wokół nóg owinęła i omalże do tragedyji nowej nie przyczyniła. Zaklął zatem pasażer ponownie, a kierowca przy akompaniamencie kurw, pierdolców i innych takich przypadł do maski. Ledwie ją podniósł, a kłąb dymu nowy rzucił mu się do ust i nosa. Kłąb debil – nie dziwota – podjął się czynu, co to jeszcze nikomu przez wieki nie wyszedł. Chciał ci on żywioł polski wykończyć – przyznasz wszak, że pomysł kretyński. Wziął się Peerel od auta odsunął i klnąc kwieciście przeczekał aż dym się z wiatrem oddalił gdzie bądź. Wszak jak się już coś uwędziło, to nic temu pomóc nie mogło.
Czytaj dalej

Pół Ryba versus Satelita Na Kółkach

Ostrzeżenia: siedzą, piją, lulki palą, tańce, hulanki, swawola… no nie palą, ale pić piją i język czasami nie jest w stu procentach poprawny politycznie. Nic wielkiego, ale jak kto wrażliwy… No i na pewno nie są wzorowymi obywatelami państw socjalistycznych, co socjalizm winny budować.

PÓŁ RYBA VERSUS SATELITA NA KÓŁKACH

czyli

Syrenka kontra Trabant

albo

PRL kontra NRD

– No co ty nie powiesz, Romeo – Feliks zachichotał, ale jego twarz szybko powróciła do poprzedniej miny, która wyrażała fakt bycia wcieleniem niewinności.
– Co?!
Feliks uśmiechnął się jeszcze ładniej.
– Skąd ty o tym wiesz? – Gilbert syknął, z trudem opanowując chęć wywrzeszczenia tego.
– A tak jakoś. To jak, już kogoś poderwałeś?
– Co?! Ja… Nie. Ja nie –
– Wiesz, że jak się Elizavietta o tym dowie, to ci kark skręci? Tak brzydko wykorzystywać Bogu ducha winne kobiety. Oj nie ładnie, nie ładnie. – Feliks pokręcił głową, a minę miał niczym rozczarowany własnym dzieckiem ojciec. – Kto cię takich rzeczy nauczył? – Spojrzał Gilbertowi prosto w oczy i westchnął.
– Nie powiesz jej – wysyczał Beilschmidt, zupełnie niepomny na całą tę dalszą pantomimę. Dla niego ta wypowiedź zatrzymała się na Héderváry.
– To moja przyjaciółka, wiesz –
– Wiesz, że wtedy twój kark zostanie skręcony jako pierwszy…
Feliks westchnął i przeciągnął się aż strzeliło mu w kościach.
– Wiesz co? – zaczął cicho. – Trzydzieści lat temu to jeszcze ta groźba coś znaczyła, a teraz obaj tańcujemy podług moskiewskiego marsza i spójrzmy prawdzie prosto w oczy: ani ty mi, ani ja tobie niczego nie skręcę, jak długo się z tego bagna nie wyplączemy, a wtedy to… Kto jak kto, ale ty chyba wiesz, jaka dziura jest między nami a nimi. – Tu kiwnął głową w przypadkowym kierunku, ale Gilbert i tak wiedział, o co chodzi. – Więc odpuść sobie te pogróżki. Jak musisz się na czymś wyżyć, to sobie pokop tunele.
– A żebyś wiedział, że po-!
Słowo stanęło mu w gardle zatrzymane przez ból pod żebrami. Łukasiewicz patrzył na niego, a z jego wzroku wylewała się niema nagana.
– Poczytasz książkę – zasugerował niby swobodnie, ale gdyby trzeba było momentalnie uderzyłby go ponownie.
– Co… tak. Ostatnio wpadła mi w ręce jedna bardzo ciekawa. Przekład z rosyjskiego. Naprawdę wielu ludzi mi ją polecało – paplał. Czytaj dalej