[Pseudo analiza] „Koszmar” cz. 3

Komentarz od wrednych mend:
Nie śmiejemy się z autorek, nie kpimy z nich i naszym życiowym celem nie jest zmieszanie kogoś z błotem. Śmiejemy się za to z grafomanii i kretyńskich (w naszym mniemaniu) pomysłów. A czasami także według własnego widzimisię. Ostrzegamy, że lubimy takie zabawy i na tym nie poprzestaniemy.

Part 3 – niestety ficzydło zostało skasowane ze strony, my jednak nie mogłyśmy pozwolić, aby zmarnowała się taka analiza…

Asystowała Darya.

„ale pomimo to było mi [Sealandii] głupio mówić do niego [Rosji] po imieniu. Ta różnica wieku..”

Feliks: Jakoś Iwan z mówieniem do mnie po imieniu nigdy nie miał problemu.
Josef: Serio? Bo ja kojarzę tylko „Polaczka” i „towarzysza Łukasiewicza” w jego wykonaniu.
Misia: Po pijaku śpiewał o Felku. To się liczy.
Iwan: Nie przypominam sobie…
Misia: Ciekawe czemu…
Feliks: Ale tupot białych myszek rano po tym to musisz pamiętać.

„Weszliśmy do lodziarni. Rosja pogłaskał mnie po głowie.”

Josef: Dobra, macie rację, to się robi dziwne.

„Z początku chciałem rzucić się na szybę i mówić „Chcę tego, tego i tego też! A! I jeszcze tego!”, ale wstydziłem zachować się przy nim jak 12-latek.””

Josef: A ja głupi myślałem, że takie zachowania są spontaniczne. Teraz mam niezbity dowód. Moje rodzeństwo robi mi na złość z premedytacją!
Misia&Feliks: Że niby myyyyyy?
Josef: Nie, kurwa, Ludowit. Rzuca się w miejscu publicznym i wrzeszczy „ja chcę! ja chcę!” i robi mi wstyd. I podchodzi do moich znajomych i ciągle mówi: Szukam Josefę.
Feliks: Siostrzyczko, wiesz coś o tym?
Misia: Nie, to chyba twoja robota… Znaczy. Nic nie wiem^^
Feliks: Ja też.
Misia: To jest nas dwoje versus jeden.
Feliks: Pepino, ściemniasz.
Josef: Bo ty rozjaśniasz, słoneczko narodów.
Ela: Cieszę się, że nie mam rodzeństwa. Obserwowanie was starczy mi ^^
Eduard: Co innego mówiłaś, jak Timo upił się i zwymiotował ci na spódnicę.
Ela: Ale wy to nie rodzeństwo a kuzynostwo.
Josef: I sądzisz, że to wkurwia mniej?
Ela: Nie, ale więzy krwi dalsze, to nawet się nie trzeba przejmować rodzinna poprawnością i w ogóle.
Raivis: Sądząc po jego stanie po tamtej imprezie, zaiste się nie przejęłaś.
Ela: ^^ Praktykowałam na Prusaku.
Feliks: Ela, moja miła.

„a ja w tym momencie wybuchnąłem”

Feliks: No i to by było na tyle. Tak się kończą zabawy w Rosji.
Francis: Terroryści!
Josef: A ta zakała kontynentu tu skąd? x_X

„Bragiński wpatrywał się we mnie swymi fiołkowymi oczami, a ja patrzyłem na kręcące się przy stolikach kelnerki.”

Feliks: Młody ma lepszy gust od ciebie, Wanio.
Iwan: Mam dziecko na wychowaniu, odczep się.

„Jej rzęsy sięgały nieba, a włosy, które opadały na ramiona miały złocisty połysk”

Misia: Te rzęsy, muszą być niewygodne.
Josef: Jak twoje szpilki.
Misia: Moje szpilki są wygodne.
Josef: Co innego mówiłaś po półgodzinnym spacerku po Hradczanach.
Feliks: Albo jak zamordowałaś gołębia w Krakowie.
Josef: Co zrobiła?
Feliks: Stanęła na niego.
Misia: Wcale nie… Znaczy jakiś dziwny był, bo nie odleciał. I są wygodne. Nawet na rowerze w nich jeździłam.
Feliks: Ciężko odlecieć, gdy się jest szaszłykiem na czyimś obcasie.
Ela: Okrutna… Feliks powinieneś następnym razem przyjechać do mnie przez Ukrainę… A nie, Olenka wciąż chyba ostrzy na Ciebie szabelkę…

„- Jedz lody~ – uśmiechnął się [Rosja] i podał mi łyżeczkę.”

Feliks: Bo jak nie to wpierdol?

„Ślicznie tu pachniało, a może dopiero teraz poczułem zapach Ivana?”

Feliks: *turla się ze śmiechu*
Josef: Jaki to zapach? Też słoneczników?
Roderich: Perfumy może z tego robi…
Feliks: Jak olej po frytkach? Wiemy gdzie Wania dorabia.
Iwan: Ropa droga.

„W oko wpadła mi ciepła, czarno-niebieska kurtka i czerwony polar, ale nie chciałem go naciągać, więc pobiegłem do niego tylko z kurtką.
– I tylko tyle? Weź jeszcze ten czerwony polar, który Ci się spodobał i jakieś spodnie.”

Feliks: Iwanie, ty mu w myślach czytasz?

„- Dobrze.. – poszedłem po polar i po drodze wyciągnąłem jakąś parę spodni z koszyka po przecenie.”

Misia: I tak potem pasowało? Zazdroszczę.
Olena: Niektórzy to mają łatwo.
Ela: Dokładnie. Tak raz dwa.
Radmila: Ja zawsze tak kupuję.
Ela: A potem nosisz spodnie Gorana, bo one jedyne na ciebie pasują.
Radmila: Ale ile czasu zaoszczędzone, można poleniuchować…
Misia&Olena&Ela: >.>

„Możliwe, że organizm był tak wyczerpany, że zrobił sobie drzemkę na dwa dni i trzy noce.”

Raivis: A to z kolei motyw z Curwooda. Najdziksze serca.

„- Nie usypiaj znowu! – Ukraina chwyciła mnie za ramiona i zaczęła gwałtownie potrząsać.”

Misia: Olena, co ty bajek nie czytasz? Pocałować go miałaś, żeby się rozbudził.
Olena: To zwykle działało w drugą stronę. Facet kobietę.
Feliks: Cała prawda o Sealandii, tadadada!
Josef: To było dramatyczne.
Roderich: Widać, że te słowiańskie kobiety to zero romantyzmu…. Węgierskie w sumie, to samo piwo…
Ela: Ty kochasiu może już z tym piwem nie przesadzaj, bo pożyczę od Misi szpilki i będziesz jak ten gołąb nabity…
Misia: Spadaj od moich szpilek. Sama go nabiję!
Joszka: Jak ci się uda, to się nawet szarpnę i ci nowe kupię!

„[Iwan] Był blady jak ściana i wyglądał jak trup.”

Feliks: Ostatni raz tak wyglądał, kiedy postanowił nie pić przez tydzień, bo wątroba go bolała.

„[Sealandia] wtuliłem się w jego [Rosji] tors, a on mocno mnie do siebie przycisnął.”

Feliks: Awww… … WRÓĆ! Tam jest Iwan!
Raivis: No właśnie chciałem pytać, czy ostatnio ktoś cię nie najechał.

„Pomimo tego, że wyglądał jak wyglądał [Rosja] był przyjemnie ciepły i ślicznie pachniał.”

Feliks: Po chwili zastanowienia, dochodzę do wniosku, że wobec angielskiego żarcia, to nie dziwota, że mu Iwan ładnie pachnie tym olejem.
Misia: Może mam dziwny gust, ale Wania akurat całkiem nieźle wygląda. Pachnie zdecydowanie gorzej. Szczególne po imprezie.

„Ukraina uwierzyła w to, że chciałem tylko zapiąć jej koszulkę.”

Feliks: Helenka szybko zapomina o urazach ^^
Olena: *spokojnie ostrzy szabelkę*
Feliks: …niektórych?

„Czułem się szczęśliwy w domu Rosji.”

Raivis: Karabin. I to szybko! Biedak zmysły postradał, nie dobić go to brak humanitaryzmu!
Eduard: Raivis… Proszę…
Raivis: Nie proś, a pomóż. Przy okazji może kilka rykoszetów pójdzie.
Iwan: Nie dawać mu broni!

„Zaczęliśmy nawet bawić się w chowanego, a z Litwą zamieniłem parę słów na temat robienia omletów.”

Feliks: Fascynujące. Doprawdy.
Taurys: Zamknij się, dobrze?
Feliks: Nie. ^^

„z Litwą zamieniłem parę słów na temat robienia omletów.”

Feliks: No. Taurys robi zajebiste omlety.
Josef: Gdyby tylko nie dodawał tam kiszonej ryby…

„- O tak.. Mm, Yao.. – to był wyraźnie głos Ivana, ale kto to był Yao?”

Rodzinka Słowiańska: *oklaski* Jeeeee!
Iwan: Ja was podbiję i do cna wykorzystam, kurwa.
Feliks: Już próbowałeś.
Iwan: Teraz wstąpiły we mnie nowe siły i motywacje.
Feliks: Dwa razy ten sam motyw nie przejdzie.
Iwan: Do trzech razy sztuka.

„- Si, odezwij się. – nacisnęła klamkę i naparła piersiami na drzwi.”

Feliks: Too… to… przyjemny widok.
Josef: Solidne drzwi.

„[Ukraina] rzuciła się na mnie, przyciskając moją twarz do swoich.. dużych piersi”

Josef: Przynajmniej chłopak zapomni o traumie.
Iwan: Idź, przepadnij.
Josef: Ta?
Iwan: Bo zrobię powtórkę z ’68.
Josef: Dobra, dobra.

„[Ukraina] Zaczęła mówić do mnie „Si” odkąd graliśmy w osła i musiała wymyślić mi zdrobnienie albo przezwisko.”

Raivis: Twórcze.
Olena: Nadepnął ci ktoś kie… a tak. W sumie. I co ja się miałam wysilać dla tego dzieciaka?
Raivis: Racja.

„- U-Ukraina.. D-dusisz mnie.. – zaczęło brakować mi powietrza.”

Feliks: Już wiem jak chcę umrzeć.
Josef: No trzeba przyznać, że nie brzmi to źle.
Olena: Wania, zakładamy spółkę?
Iwan: Siostrzyczko ;__;

„- Nie powiesz swojej przyjaciółce..? – Ukrainie zebrało się na płacz.
– No dobra, dobra! Powiem już, powiem! Tylko nie płacz!”

Josef: Kobiety! Rozumiem gówniarza.
Misia: Coś insynuujesz?
Josef: Gołąb już ci nic nie zainsynuuje.

„- Aa, to pewnie Chiny. – Ukraina wzruszyła ramionami, jak gdyby nie wdziała w tym nic dziwnego.” [sytuacja: Sealandia podsłuchał jak Iwan pieprzył się z Yao]

Feliks: *turla się* No, spoko, absolutnie nic dziwnego.
Iwan: Umrzesz. Szybko.
Josef: Heh. Daremne żale, próżny trud…
Feliks: Ile ty już razy mi to mówiłeś, Wanio?
Ela: Zacznij kreseczki wycinać… No w sumie, Ukraina u Rosji długo siedziała, różne rzeczy widziała, mogła się przyzwyczaić…

„zostawiając w pokoju zupełnie zszokowanego”

Josef: Biedny, Olena, czemu nie powiedziałaś mu o ptaszkach i motylkach?
Olena: Nie jestem jego matką. Pf.

Advertisements

8 thoughts on “[Pseudo analiza] „Koszmar” cz. 3

  1. *drze ryja ze słowiańską rodziną * hehehe
    siejecie postrach u konkurencji 🙂 strach się bać, a pisać to już w ogóle.

    • Nas się bać nie trzeba, bo jakoś wybitnie krwiożercze to nie jesteśmy. Inna rzecz, że gwałt na logice doprowadza mnie niekiedy do szewskiej pasji. I choć wiem, że trening czyni mistrza i tak dalej, to czasami nóż mi się w kieszeni otwiera. xD

      • nieee wiesz ja się nie boję (bo nie pisuje nic innego niż notatki) ale coś musi być na rzeczy skoro te opowiadanie zniknęło :>
        Gwałt na logice można zaobserwować prawie we wszystkich fanfikach, których autorki mają mniej niż 15 lat i zero zdrowego rozsądku C:

        • Opowiadanie zniknęło ponieważ treści zawarte w czwartym rozdziale zaczynały niebezpiecznie podchodzić pod paragraf o pedofilii. Poinformowana o tym autorka zdecydowała się nie na ponownie napisanie tego rozdziału, a wolała kasacje całości. 🙂

          A ogólnie to tak jak pisała Nox, nie wszystko co jest kiepskie nadaje się do takiego przemaglowania. 🙂

    • Wbrew powszechnemu mniemaniu naprawdę jest ciężko znaleźć coś, co nadaje się do takiej pseudo analizy. Musi być kiepskie pod względem logiki, ale i inspirujące dla nas.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s