[Pseudo-Analiza] Wiecznosć 1939 – rozdział drugi

Komentarz od wrednych mend:
Nie śmiejemy się z autorek, nie kpimy z nich i naszym życiowym celem nie jest zmieszanie kogoś z błotem. Śmiejemy się za to z grafomanii i kretyńskich (w naszym mniemaniu) pomysłów. A czasami także według własnego widzimisię. Ostrzegamy, że lubimy takie zabawy i na tym nie poprzestaniemy.

 

 

To jeszcze nie koniec. Historia pędzi dalej, a spacje, przecinki i inne takie organizują się w komitety i w końcu może doczekamy tej manifestacji.

http://hetalia.com.pl/articles.php?article_id=240 – Rozdział 2
Hum: JEEEJ, to ma rozdział drugi *^__________^*
Inż: Ma i chyba będą kolejne z czasem xD

„zaaplikował jakiś środek przeciwbólowy”

Josef: Łudź się łudź, jak mówi bajka o łodzi… Cukru dostałeś.
Feliks: Zamknij się.

„gdyż nie czułem cierpienia jakie sprawiało poruszanie stawami.”

Josef: Przerzuciłeś się na jeziora? Swoją drogą, przykre, że cię akurat w ’39 reumatyzm chwycił… TO ZA ROZBIÓR CZECHOSŁOWACJI, HA!
Eduard: Finlandia kazał smsem przekazać, żeby się walili.
Iwan: Walia? Ale co ma do tego Walia?
Eduard: >.>

„Nagle poczułem muśnięcie wyjątkowo miękkich opuszków palców na  moim lewym”

Josef: …pośladku?
Feliks: Przedramieniu, zjarany kretynie. Głodnemu chleb na myśli.

„Otworzyłem pomału zaspane powieki”

Josef: Pomalutku, pomalutku ^^
Silvija: Polako, polako 😀
Michaela: Sine oczy i zaspane powieki, jeju.

„-Już doszedł do siebie.-usłyszałem jego głos, który wspaniale ukoił mój niepokój.”

Josef: Bracie, nisko upadłeś, żeby ci inni mówili, czy doszedłeś do siebie.
Feliks: Delirkaaaaaa… Mamy coś jeszcze do picia?
Iwan: Denaturat…
Feliks: A jest go chociaż przez co przesączyć?

„-Ech ten to tylko potrafi nam problemy sprawiać, -dopowiedział Francja.”

Josef: Zastrzelcie go! To nie żabojad! To szpieg niemiecki! Za mądrze mówi!

„Wstałem powoli ze szpitalnego łóżka lecz momentalnie się zachwiałem i upadłem wprost w silne i muskularne ramiona Francji.”

Josef: … *wybucha śmiechem*
Feliks: To pomówienie!

„- No brachu ty jeszcze całkiem zdrowy to nie jesteś.- uśmiechnął się tym swoim uśmieszkiem Francja.”

Josef: *w momencie przestaje się śmiać* Te, żabojad, spierdalaj, to mój brat.
Feliks: Dobrze, że się swoim uśmiechał, a nie cudzym… brrrrrrrr i tak to było kurna straszne. Angielska służba zdrowia, niech ich.

„-Mój kraj jest -wykrztusiłem z siebie, jednak nie potrafiłem dokończyć ponieważ następna seria zawrotów uderzyła we mnie z ogromną siłą.”

Josef: *z otwartej dłoni w tył głowy Feliksa*
Feliks: EJ! JA CI KU…
Josef: To nie ja, to zawroty głowy…
Misia: A ja myślałam przez chwilę, że będzie rzygał…
Feliks: EJ! Czemu masz taki zawiedziony głos?!
Raivis: Bang, bang. Karabin kaliber „zawroty głowy”?
Iwan: Jemu też już nie polewajcie >.>
Raivis: Pffff *wyciąga swój zapas z plecaka…przy okazji kilka książek, bo leżały na butelce* Łaski bez.

„Moje ciało szybko się regenerowało więc po trzech dniach mogłem bez żadnych problemów chodzić mówić i nie traciłem przytomności”

Raivis: A to przypomina mi pewien domniemany pruski problem…
Gilbert: Milcz!
Eduard: W sumie…
Gilbert: Obaj!

„ponieważ od uderzenia lufą z karabinu Niemiec”

Feliks: Może nie jestem ekspertem, bo częściej mnie ostatnio bili niż ja biłem, ale lufą?! Znaczy, jedno to dziabnąć bagnetem, ale tak to?!
Iwan:
Dajmy to Timo do poczytania, on niezły z tematu karabinów. Może zaśmieje się na śmierć i będę miał Finlandię…
Eduard:
Mowy nie ma, Jakby co zostanie w rodzinie. 🙂
Iwan:
My jesteśmy rodziną >.>
Eduard:
Nie przypominam sobie.
Iwan:
Radina sawiecka?
Eduard:
Ei.
Iwan:
Dobra, odbiło mi się tą wódą, naprawdę jest białoruska.

„od uderzenia lufą z karabinu Niemiec dostałem krwiaka”

Josef: To coś jest w stanie istnieć w polskiej głowie?
Feliks:
Ty się prosisz, żeby dostać dzisiaj w tego owłosionego ryja…
Josef:
Zamknij się, jestem w szoku…
Feliks:
*usiłuje mu przywalić*

„Na szczęście nie było to takie poważne żeby zagrozić mojemu życiu.”

Gilbert: *wzdycha na myśl o utraconej nadziei* Ja mówię, ten srebrny nóż, to musiało być to.
Josef: Wiesz, Gilbercie, jak Polska dostanie w łeb, to jakby w kolano dostał…

„Ostatniego dnia pobytu w ośrodku klinicznym”

Josef: Nie, wcale nie siedział w wariatkowie, nic a nic…
Feliks: Ty siedziałeś!
Josef: Ale ja się tego nie wypieram…
Goran: Was obu zamknąć by w takim ośrodku…
Josef: A ciebie z nami, bo stwarzasz zagrożenie dla otoczenia…
Goran: Byle daleko od was.
Feliks: Już mnie nie pragniesz?
Goran: Separacja!
Feliks: To mogę sobie wziąć ten budynek przy Ujazdowskich 😀
Goran: @#$%^&*()_\

„rozpacz chwyciła moje gardło przez co nie mogłem wydusić z siebie ani słowa”

Feliks: Ciągle mnie dusić chcą >.> I to jakieś niematerialne świństwa.
Josef: Tobie wszyscy się do gardła rzucają, nawet rozpacz…
Gilbert: Przynajmniej nie do krtani.

„Wszystko wokół zburzone, zrujnowane wiele domów było pozbawione dachów a niektóre wyglądały jak zwykłe gruzowiska.”

Misia: To gdzie była ta klinika?
Feliks: To Anglia, miał magiczne przejście w szafie. Narnia, Warszawa, on i tak nie rozróżnia. >.>

„Wszystko wokół zburzone, zrujnowane wiele domów było pozbawione dachów a niektóre wyglądały jak zwykłe gruzowiska”

Josef: Feliksie, ale jeśli wszystko wokół jest zburzone, to jest gruzowiskiem…
Feliks: No podkreślić chciałem…?
Goran: Ale dom bez dachu, to całkiem dobry dom.

„Nie było już kolorów.”

Michaela: No i mu karta graficzna siadła.
Eduard: Pewnie się coś przepaliło.

„Brak jakiego kolwiek życia na ulicy przerażało mnie najbardziej.”

Josef: A co by się chciało? Jakąś call-girl? 😉

„Pył nadal unosił się w pozostałościach po kamienicach”

Josef: To one rypsły przed chwilą?

„Pył nadal unosił się w pozostałościach po kamienicach, które niegdyś tętniły duchem roześmianych i zatroskanych mieszkańców.”

Josef: Polska, kraj duuuuuchóóóóów.
Goran: …>.>
Feliks: Właśnie! >.>
Goran: Przynajmniej nic nie wysysają…

„Warszawa-miasto z największą ilością mieszkańców oraz stolica mojej wspaniałej ojczyzny. Teraz wyglądało jak składowisko odpadów.”

Iwan: Zawsze tak wyglądało…
Feliks: ^&%@%$^*(^#%@^@*#($#^%@^#*)$ !!! &*^&@^&@% !!!
Goran: Wolniej, nie zrozumiałem…
Feliks: *zapowietrzył się*

„Nagle położył mi dłoń na moim prawym ramieniu”

Michaela: Ten Anglia jakiś praworęczny…

„Nagle położył mi dłoń na moim prawym ramieniu a ja odruchowo zrzuciłem ją. Podszedł do mnie bliżej”

Josef: Inspektor Gadżet, że na długość ręki musiał podejść.
Feliks: Czary… Ej, to twoja domena nie moja. Broń nas.
Michaela: Właśnie!

„Podszedł do mnie bliżej i z lekkim wahaniem spojrzał mi prosto w oczy.”

Josef: Jeszcze by się Feluś bazyliszkiem okazał.
Feliks: >.> I co jeszcze?
Gilbert: Bazyliszek załatwi wampira czy nie? Bo może nie i wtedy Arthur mógłby być…
Goran: Muszę o tym poczytać…
Feliks: Weźcie się obaj…
Goran: Ale to jest straszne >.>

„Przechodząc obok poczty Polskiej zauważyłem flagę”

Josef: Obok poczty Polskiej… No dobra, pocztę masz do dupy, to ją możesz małą literą pisać, ale żeby taka megalomania, że polskiej z dużej?
Gilbert: On już myślał w sposób niemiecki ^^
Feliks: Gilbciu, to bym Pocztę dał z dużej.
Gilbert: Ha! Jak dobrze jeszcze pamięta 🙂

„wysyczałem z taką nienawiścią wymyślając przeróżne przekleństwa w głowie jakie tylko udało mi się kiedykolwiek usłyszeć.”

Josef: Skoro wymyślałeś zasłyszane to, to jest plagiat braciszku.
Feliks: Tak, Serbii w dodatku, ale on miał swoje problemy wtedy i mnie nie pozwał.
Goran: Za to teraz to zrobiłem.
Feliks: To ja cię pozwałem.
Goran: Ale ja wygrywam…
Josef: Jakie to cudowne tak się spotkać od czasu do czasu i ponapierdalać z Feliksa ^^
Iwan: Prawda? Takie orzeźwiające.
Gilbert: Dodaje sił, owszem.
Iwan: A biedny Taurys nie doczekał tego… *zerk na Litwę pod stołem*

„-Tak.- odpowiedział krótko i zwięźle mój towarzysz. Tego było już za wiele. Poprzysiągłem mu zemstę”

Feliks: I tworzę sobie teraz u niego nowe województwo.
Josef: Za to, że odparł krótko i zwięźle? Pojeb…

„Biało czerwoną, troszkę obdartą i zabrudzoną podszedłem do niej i z ogromną czcią zdjąłem ją przewieszając przez ramię odwróciłem się do przyjaciela.”

Goran: Co za kretyn, własną flagę ściąga…
Eduard: A ja miałem problemów, aby swoją czasami wywiesić. Trzy musiałem…

„Wiele państw ucierpiało z powodów nagłej wojny i w czasie kongresu”

Josef: Felku! Tobie się nie pojebało z tym, co było po Napoleonie?
Felku: Dostałem lufą w łeb, wybaczta…

„wyszło że nasze siły nie są wystarczające aby odepchnąć Niemiec a co dopiero Rosjan”

Iwan: …ale ja przeszedłem na waszą stronę…
Feliks: Jak wyżej.
Josef: Coraz gorzej mi polski idzie… Jeśli biernik „kogo? co?” Niemiec, to jaki jest mianownik?
Feliks: Mnie nie pytaj, ja się już pogubiłem sam. Nic nie wiem.

„Jedynym w tym wypadku ratunkiem była Ameryka.”

Alfred: I co? I co? HA! Rozpierdoliliśmy Hitlera!
Feliks: Co?
Ludwig: Was?
Alfred: No w kinie!
Josef: *mrug mrug*
Goran: Temu kretynowi chodzi o film Bękarty wojny.
Alfred: No właśnie! I tam pokazali, jak rozwaliliśmy Hitlera!
Ludwig: T_T

Inż: Moi chce ciąg dalszy xD
Hum: Taaak 😀

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s