[Pseudo analiza] Wieczność 1939 – rozdział pierwszy

Komentarz od wrednych mend:
Nie śmiejemy się z autorek, nie kpimy z nich i naszym życiowym celem nie jest zmieszanie kogoś z błotem. Śmiejemy się za to z grafomanii i kretyńskich (w naszym mniemaniu) pomysłów. A czasami także według własnego widzimisię. Ostrzegamy, że lubimy takie zabawy i na tym nie poprzestaniemy.


„Kopnąłem Niemcy uzbrojonego w srebrny sztylet, który wypadł mu podczas tego ryzykownego ruchu i złapałem go kolanami, kurz uniósł się w powietrze zasłaniając po prostu wszystko dookoła.”

Inżynier: W ogóle Ludwiś szedł na wampiry, że ze srebrem?
Humanista: „Kopnąłem Niemcy uzbrojonego w srebrny sztylet” *nie może przestać się śmiać*
Inż: Śmiej się, to zdrowie 😀 Dotlenisz się i ci się polepszy dzisiejszy leń może xD
Hum: „który wypadł mu podczas tego ryzykownego ruchu i złapałem go kolanami” *kolejny spazm*
Inż: Dodajmy, miał połamane żebra, sine oczy i takie tam xD
Hum: Popłakałam się… „Kopnąłem Niemcy uzbrojonego w srebrny sztylet, który wypadł mu podczas tego ryzykownego ruchu i złapałem go kolanami”. Co złapałeś, ojczyzno moja, ryzykowny ruch?
Inż: I kto jest twoją babcią? XD
Hum: Jak to kto? Babcia Słowianka… Ta sama, która warzyła Joszce piwko jak był malutki, Misi wódkę z jakiś kwiotków, Goranowi spuszczała wpierdol, dlatego taki nerwowy, a o Iwanie zapomniała i się wychował w dziczy z wilkami…tfu! nieświećami… niedźwiedziami… Muszę się napić…
Feliks: Odpieprzcie się…
Inż: Zanalizujmy to kiedyś xD
Hum: Jestem za!
Inż: To daj znać, jak będziesz mieć na to ochotę xD
Hum: Mam ochotę.
…i tak to się zaczęło…

http://hetalia.com.pl/articles.php?article_id=237

„Koniec. Koniec .Koniec.”

Joszka: Koniec z interpunkcją!
Misia: Wolność dla kropek!
Felek: Wolność dla spacji!
Taurys: Co oni pili? >.>
Raivi: Słowacką wódkę.
Wania: Ach, dobrze, że jeszcze nie oślepli…
Taurys: Nie, to po białoruskiej.
Misia: Moja wódzia jest dobra. A piliśmy śliwowice gwoli ścisłości.

„Czarno wszędzie, nie ma już nic”

Taurys: Czarno wszędzie, głucho wszędzie…
Feliks: Nie ma już nic… jesteśmy wolni… możemy już iść… To już jest kooonieeeec!
Iwan: Taurysowi też polali?
Raivis: Jup.

„Miliony istnień pochłoniętych przez ciemność, zło, nieludzką chciwość, niczym  demon siejący zniszczenie w naszych sercach, umysłach i ciałach.”

Feliks: Siet, zombie? Ktoś się znowu jakąś magią bawił?
Josef: Czemu się na mnie tak patrzysz? *profesorski ton* Zwróć uwagę na tę nietypową konstrukcję gramatyczną… Miliony istnień niczym demon siejący zniszczenie… Oglądałeś Fullmetal Alchemist Brotherhood?
Feliks: *zerka na niego* A ty co, Elric?
Josef: Oglądałeś, cudownie. Jakoś mi się skojarzyły te miliony istnień… Ja pasuję na Edwarda, a ty na Alfonsa, boś zakuty łeb…
Feliks: Z ciebie to raczej Hohenheim.
Josef: Przyjemna postać, nikomu nie wadził… Ale jak zaproponujesz Misi rolę Alfonsa, to ci spuści wpierdol…

„A wszystko to miało miejsce 1 września 1939 roku, gdy dzieci rozpoczynały swój nowy rok szkolny.”

Josef: A to normalne… Jak ja nienawidzę tego miliona istnień zapierdalającego do szkoły i wyjącego w autobusie albo tramwaju. Ciasno i głośno, nic tylko by to wykopać do Polski.
Feliks: Bo wyśle moich gimnazjalistów do ciebie na wymiany.
Josef: Moi są tak samo głupi.
Feliks: Fakt. I mają paskudne fryzury.

„Na Polskę napadło tysiące, a raczej setki tysięcy  żołnierzy.”

Ludwig: No nie przesadzajmy, tak na dzień dobry.
Feliks: To jak u Hitchcoka…
Josef: Ktoś był precyzyjny. I po raz kolejny… Wolność dla spacji!
Michaela: Koniec z interpunkcją!
Feliks: To już jest koooonieeec, nie ma już nic, jesteśmy woooolni, możemy iść!
Iwan: Polejecie mi też?

„Dzielni Polacy bronili się przed nie przyjacielem z ogromną zaciętością lecz to nie wystarczyło.”

Feliks: I tu też wolność dla spacji… Zróbmy gdzieś manifę w imię wolności dla spacji!
Josef: Kurde, wyszedłem z wprawy przez te dwie dekady.

„Już po kilku dniach wiele miast zostało zrównanych z ziemią.”

Feliks: Które? Niemcy nie byli tacy jak Rosjanie…
Ludwig: Właśnie!
Iwan: Kto ci zrównał z ziemią Warszawę?
Feliks: No Niemcy, ale tyś za to ją uwypuklił Pałacem Kultury, czego ci nie daruję…

„Obudziłem się w starej celi z obskurnymi ścianami”

Eduard: Chciałoby się siedzieć w norweskim więzieniu, co?
Raivis: Albo austriackim.
Iwan: Siedziałeś? >.>

„Bardzo bolał mnie brzuch ,a z ran szarpanych na moim ciele wciąż sączyła się szkarłatna krew.”

Felek: Kurcze, niemiecka precyzja wypowiedzi.
Gilbo: Odwal się.
Felek: To w sumie był komplement, więc wiesz ^___^
Joszka: *rzeczowo* A co z ranami kłutymi?
Felek: Może nie było, oprawca wolał szarpać?
Misia: Pies jakiś? No i wolność dla przecinków!
Felek: I spacji!
Wania: Na zdrowija!
Joszka: Precz z interpunkcją!

„celi z obskurnymi ścianami i żelaznymi w połowie zarośniętymi”

Josef: Dlaczego skojarzył mi się Arthur?
Feliks: Bo on taki zarośnięty.

„żelaznymi w połowie zarośniętymi brązową rdzą kratami.”

Misia: Musisz do mnie przyjechać, Joszko.
Joszka: Proč?
Misia: Bo mi coś rośnie w piwnicy.
Joszka: ?!
Misia: Spokojnie, to rdza, nie chce mi się tego colą szorować, to ty to zrobisz… W razie czego zadzwonię po Raivisa z karabinem.
Josef: Żeby mnie ratował i zastrzelił rozrośniętą rdzę?
Misia: Nie, żeby cię do roboty zagonił ^^

„Próbowałem skojarzyć co się stało”

Josef: Jak po każdej, kurva, imprezie… Bracie…

„nic sensownego nie przychodziło mi do głowy”

Josef: j.w.
Feliks: Nie każdej, nie każdej… Co drugiej, kurwa.
Josef: Dwie na trzy, bo ta jedna to u mnie, to kulturalna, a to u ciebie czy Michaeli, to potem się człowiek w Chorwacji budzi… u Chorwacji… No wiecie o co chodzi!
Misia: Tak, Joszko, tak ^______________________^
Joszka: Zamilknij kobieto >.>
Misia: ^_______________________________________^

„Sińce na ramionach sprawiały ogromny ból podczas poruszaniem stawami.”

Josef: Jeziorami też umiesz?
Iwan: Lepiej nie, ja mam trochę tych jezior.
Eduard: Co ma Finlandia powiedzieć >.>
Josef: Ale stawy też lepiej zostaw, ja lubię łowić ryby…

„Kręciło mi się w głowie a, moje oczy były choćby zamglone.”

Joszka: Wydawało mi się, że znam polski komunikatywnie. Myliłem się.
Misia: Nie tylko ty.
Felek: Nie tylko wy. To co z tą manifą w imię wolności dla spacji i przecinków. One tak tego pragną.
Joszka: Może Gilberta weź? Chłopak się nie wyszalał.
Wania: Jeśli bierzesz pod uwagę kryterium wyszalania się, to weź Raivisa.
Raivi: *przeładowuje karabin* ^___^
Joszka: Wsio jedno… Ale… *wznosi toast* Tak! Wolność dla interpunkcji!
Misia: Precz ze spacją!
Felek: Wam to się już równo pojebało…
Misia: *podaje mu butelkę* Feluś, się nie alienuj.
Raivi: Niech żyją Niemcy i sznycel cielęcy!
wszyscy: o.O
Raivi: No tak, czego ja oczekuję… Przypadku Adolfa H. nikt nie czytał jak mniemam?

„Skojarzył mi się tylko jeden język, którym mówił jeden z nich. Niemcy.”

Joszka: Kojarzysz język Ludwiga? Gilbert o tym wie?
Misia: Feliciano o tym wie?
Wania: A kto o tym nie wie?
Czechosłowacja: <.<

„Byłem przytomny jeszcze przez chwile gdy nagle poczułem straszliwy ból z tyłu pleców i film mi się urwał.”

Joszka: To była zdecydowanie jedna z imprez u was.
Felek: Ze względu na ból obstawiałbym jednak, że u Tasi.
Wania: Tak, ból szczególnie w tyle pleców wskazuje na Nataszę.

„Nagle ukazał mi się cudowny anioł ubrany”

Joszka: Białoruska wódka…
Misia: Ale delirka…
Felek: Wolność dla spacji?
Joszka: Absynt.

„anioł ubrany w przepiękną śnieżnobiałą suknię, a jej oczy”

Misia: Protestuję przeciwko zmienianiu płci po przecinku.
Joszka: Wolność dla płci i przecinków.
Felek: Może to oczy sukni?
Joszka: Że niby jak Argosa?

„Nagle ukazał mi się cudowny anioł ubrany w przepiękną śnieżnobiałą suknię, a jej oczy lśniły blaskiem który nie da się opisać ludzkimi słowami , były takie ciepłe pełne współczucia i miłości której nie zapomnę nigdy, powiedział mi , że nie czas jeszcze na mnie i mam żyć tak długo jak tylko się da.”

Feliks: Wolność dla spacji… I niedobory tlenu, ja myślałem, że mam całkiem pojemne płuca, ale jednak, kurwa, nie.
Josef: Można żyć tak długo jak się nie da?
Iwan: Nu.
Josef: A idź ty…
Rzym: CARPE DIEM! *rozpływa się z powrotem z niebycie*
Josef: Nie wiem jak wy, ale ja chyba przestaję pić >.>
Raivis: Mówicie to za każdym razem, jak go widzicie…
Feliks: Za którymś razem na pewno to zrobimy.
Iwan: Jak świat się skończy…
Feliks: To będzie kolejna przepowiednia końca świata. Jak kalendarz Majów, tak i Słowianie abstynenci.

„Sen to był jednak tylko sen ale był on najbardziej zachwycający”

Misia: Precz z przecinkami!
Josef: Precz z interpunkcją!
Iwan: Precz z komuną!

Iwan: Dobra, zacznijcie oddychać, po prostu chciałem zobaczyć wasze miny…

„Dusze się!! – próbowałem krzyczeć ale jakaś siła trzymała mnie za gardło tak mocno”

Josef: *tonem oczywistym* No myszki albo węże. Delirka jak nic.
Feliks: To ten demon z początku fica, co to powstał z milionów moich ludzi. Polejcie mi, proszę… No i precz z „ę” na końcu wyrazów!
Josef: *zgodnie* Precz!
Michaela: Zdrowie!
Iwan: Zdrowie!
Raivis: A co mi tam… Zdrowie!
Taurys: Polejecie mi też?
Josef: A ty już nie odpadłeś?

„Dusze się!! – próbowałem krzyczeć ale […] nie mogłem wydusić ani  słowa.”

Josef: To cieniutko się dusiłeś, cieniutko…

„Poczułem napływającą fale paniki, że to już koniec  ze mną.”

Josef: Ty głupi, ty… Obupłciowiec ci powiedział, że masz żyć, nie?
Feliks: Kto?
Josef: No ten no… Anioł!
Feliks: Pieprzony ateista… Nawiasem, cudowne rozmnożenie fal na przestrzeni jednej spacji. Może ja to jakoś opatentuję i będę sprzedawał turystom. Magicznie rozmnażająca się fala?
Josef: Byle to nie była powodziowa… Chociaż, to ty jesteś w dolnym biegu rzek, więc ciebie też dorwie.

„Nagle okrutna niewidzialna dla mnie ręka puściła mą  krtań i poczułem ni e do opisana ulgę.”

Raivis: Chwytna ta siła, tak samą krtań. Ja też tak chcę!
Eduard: *odsuwa się*
Josef: Okrutna i niewidzialna… *myśli* Jak ręka żony sięgająca po wypłatę…
Iwan: Generał Mróz cię dusił?
Feliks: >.> Ja mam Dziadka Mroza. Który rysuje obrazki na szybie, a nie dusi ludzi…
Iwan: Tak tylko pytam…
Taurys: Ja wiem. Bo to jest literówka. Bo ta siła kran, a nie krtań dusiła…
Iwan: Jemu już nie polewajcie.
Feliks: Nie, nie. Już nie.

„-Zwariowałeś??? Przecież nie chcemy go zabić idioto!!- Warknął jakiś gruby głos.”

Josef: Nie dość, że jest gruby, to jeszcze kłamie…
Feliks: Ciekawe w sumie, czy ten drugi był chudy. Jak Flip i Flap.
Gilbert: Uduszę…
Feliks: No i już wiemy kto dusił.
Gilbert: *serbski*

„Poczułem mocny ból na policzku dzięki temu szybciej się ocknąłem.”

Josef: Na policzku? Mocny ból na kolanie… Ból na zębie… Ból na palcu…

„-Pobudka śpiochu!!- wrzasnął Niemiec koło mojego ucha”

Ludwig: …ja tu, kurwa, konferencję prowadzę, a ty śpisz, słowiański pomiocie, o jakiś głupotach śnisz, a w Unii kto robić nie ma!
Josef: Ty myślisz, że Słowianie będą robić coś w Unii? Gilbercie, twój brat naprawdę jest naiwny.
Gilbert: Nie jest, tak łatwo Bałkanów nie przyjmie.
Dunja: No, Czarnogóry radziłabym nie przyjmować…

„Otworzyłem lekko oczy sine od zmęczenia i bólu.”

Misia: A to musiało być ciekawe kolorystycznie.
Inż: Mi się jeden Black z StS skojarzył…
Hum: „Nie” dla crossoverów!

„wrzasnął Niemiec koło mojego ucha, że aż zabolały mnie bębenki.”

Raivis: Blaszane. Od Oskara.
wszyscy: >.> ?
Raivis: Co wy, klasyki nie czytacie? Blaszany bębenek? Cianiasy z was…
Gilbert: Straszne…
Raivis: …? A, no tak, Gdańsk.
Gilbert: *sztuczny uśmiech*

„Czułem że mam połamane żebra więc ciężko mi było mówić.”

Josef: Jakbyś nie czuł, to byłoby ci łatwiej?
Feliks: Wiesz, no. Kurwa, chcieć to móc.

„-A teraz mów wszystko co wiesz!- nie za bardzo wiedziałem o co im chodzi .”

Josef: Jak ja na kacu, dzień po wypłacie, kiedy Misia chciała tę wypłatę…
Feliks: Woda wrze w stu stopniach, a Łukasiewicz wynalazł lampę naftową, a Śląsk Cieszyński się trochę puszcza… Pięć lat później…

„Było mi zimno i miałem okropną ochotę na  ciepłą zieloną herbatę jaką zawsze parzyła mi moja ukochana babcia, która zginęła bestialsko zamordowana przez żołnierza rosyjskiego.”

Josef: Pamiętasz babcię? Wcierała mi piwo w dziąsła, żebym spał…
Goran: Może ciężko zarzucić mi logiczne myślenie, ale trochę w szachy gram… Będąc nieprzytomny, nie wiedząc o co chodzi, rozpoznając tylko Ludwiga… Skąd wiedział, co się stało z babcią? Iwanie, czemu zamordowałeś babcię?
Iwan: Ja nie zamordowałem babci. Ona mnie nawet rzadko odwiedzała, bo daleko było i w ogóle. Bu.
Felek: Tak, i smarowała cię sadłem, żeby chociaż niedźwiedzie się z tobą bawiły.
Josef: Ten dowcip przestał być śmieszny jakieś dwa wieki temu.

„Próbowałem wstać, lecz coś grubego krępowało moje nogi  ręce i tors.”

Feliks: Ani chybi tamten głos.
Josef: To nie był tylko alkohol. Za duża delirka.

„W celi były trzy osoby: ja , Niemiec i Rosjanin.”

Josef: Jesteś niewychowany. Powinieneś powiedzieć: Niemiec, Rosjanin i ja.
Feliks: *ignoruje* O, Iwan, też tam jesteś.
Iwan: Polejcie mi.
Feliks: Moment, to gruby głos był chyba twój.
Iwan: Nie jestem gruby… A głos mam przepity!
Feliks: Nie łam się, do Zembatego ci brakuje.

„AAAAAAAAAAAAAAA- krzyknąłem ile miałem sił w gardle.”

Josef: Silne gardziołko. To ja już wiem, czemu ty tak się upierdliwie darłeś, jak byłeś mały. Bo ty samym gardłem. Krzyk bezpłucny.
Michaela: To brzmi jak choroba.
Feliks: Polejcie mi…

„Ból. Cierpienie. Lęk. Strach.Wybuch.”

Josef: Biegunka?
Feliks: Albo paw.
Josef: Pawiem się nie wybucha…
Feliks: To ty mało widziałeś.
Josef: Ja to mało rzygałem…

„Kopnąłem Niemcy uzbrojonego w srebrny sztylet”

Misia: W złotą dupcię ^^
Joszka: Kobieto… Polejcie jej…
Misia: Ale Felek go kopnął w złotą dupcię, nie że był w nią uzbrojony…
Joszka: No to mnie polejcie, bo wyobraziłem sobie obie wersje…

„Kopnąłem Niemcy uzbrojonego w srebrny sztylet”

Gilbert: Ludwig chyba odkrył, czemu mi, Austrii i Iwanowi nie wyszło wykończenie tej cholery… ale się maskował. Nie świecił w słońcu.
Feliks: Bo ci przywalę…
Goran: >.> Feliksie… ale ty nie…? *trząs*
Feliks: Jeny, Goranowi też polejcie, bo zacznie bredzić.
Josef: I z kołkiem przyleci, co może być zabawne.

„Kopnąłem Niemcy uzbrojonego w srebrny sztylet, który wypadł mu podczas tego ryzykownego ruchu i złapałem go kolanami”

Josef: Zgubiłem się. Co ty kopałeś i co ty łapałeś? To jakaś zabawa w rzuć i podbij?
Feliks: Chyba kolanami ten sztylet… Eee, ale jaki ryzykowny ruch wykonał Ludwig, ja nie wiem.

„kurz uniósł się w powietrze zasłaniając po prostu wszystko dookoła.”

Josef: Kurz uniósł się zasłaniając wszystko? To gdzie oni, kurva, siedzieli?
Raivis: W mojej bibliotece? ^^”
Eduard: Ale u ciebie rdza nie rośnie, choć przy tej wilgoci, jak ci Rygę zalewa…

„Uniosłem kolana tak wysoko na ile pozwalałam mi moja kontuzja pleców i włożyłem do ust”

Iwan: *zasłania oczy Raivisowi* To powinno być no children under 17…
Raivis: Ej!
Eduard: Jak rzadko się z Iwanem zgodzę.
Raivis: Wielkie EJ!
Eduard: Taurys też by się zgodził, gdyby nie fizycznie nie leżał pod stołem, a psychicznie w innym świecie.

„przecinając gruby sznur, który o dziwo szybko puścił i wyswobodziłem się natychmiastowo”

Josef: Polejcie mi natychmiastowo!
Michaela: I mnie! Natychmiastowo!
Feliks: To brzmi jak jakaś nazwa kretyńskiej wsi… Wróć! Kretyńska nazwa wsi!

„Biegłem na oślep byleby do wyjścia”

Misia: U kobiety to by była intuicja, że na ślepo, ale w konkretne miejsce. Ale u Felka?
Joszka: To jest dowód, że ja mam dwie siostry!

„Ktoś zwinnym ruchem złapał mnie za prawą dłoń i wyciągnął na powierzchnie.”

Raivis: To jednak nie u mnie, ja mieszkam na poddaszu, a nie pod ziemią.
Feliks: Bardzo dobrze, lewa ręka nieczysta…
Josef: Co ci bije, fanatyku religijny?
Feliks: To akurat z mitów greckich!
Josef: A to… że mu obciął jajca i je chwycił lewą dłonią…
Gilbert: Mówicie o kimś z waszej rodziny?
Felek&Joszka: >.>

„Gdy kórz opadł zauważyłem że to Anglia.”

Feliks: Zaczynam wątpić, że znam swój własny język. Kto się tam miał korzyć i opadać?
Josef: Co opadło? Ty się nie korzysz przecież. To takie… Niepolskie…
Feliks: No kurde… Kurz przez ó. Bo to takie śląskie ó, wiesz, taki górniczy, w końcu Anglia, ne?
Josef: A chyba że śląski kurz, dobrze, dobrze…

Advertisements

2 thoughts on “[Pseudo analiza] Wieczność 1939 – rozdział pierwszy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s