[Pseudo analiza] Beznadzieja życia

Komentarz od wrednych mend:
Nie śmiejemy się z autorek, nie kpimy z nich i naszym życiowym celem nie jest zmieszanie kogoś z błotem. Śmiejemy się za to z grafomanii i kretyńskich (w naszym mniemaniu) pomysłów. A czasami także według własnego widzimisię. Ostrzegamy, że lubimy takie zabawy i na tym nie poprzestaniemy.

http://forum.hetalia.com.pl/viewtopic.php?p=114824#114824
Ponieważ fanfic jest na forum Hetalii, a niezarejestrowane osoby nie mogą podejrzeć, postarałyśmy się maksymalnie ułatwić dojście do tego, kto kogo morduje w poszczególnych zdaniach.

„Byłeś [Rosjo] zawsze najsilniejszy i najstraszniejszy.”

Taurys: Kogoś tu popieprzyło…
Feliks: Nie wiń ich, młodzi są, nie pamiętają jak kopaliśmy dupę Iwanowi.
Taurys: Ja kopałem więcej.
Feliks: Ale ja dotkliwiej.
Iwan: Możecie skończyć? Dziękuję.
Joszka: Dla mnie było raczej za daleko. Ile można chodzić, aby komuś dupę skopać.
Feliks: Z tego co wiem, to Ruś zostawiłeś do wykończenia „temu udupowi Witoldowi”…
Joszka: Właśnie.
Taurys:
Olena: *głośny chrząk*
Feliks: Dobra, pokonałaś nas, ty najbardziej obiłaś Iwana >.>
Olena: ^____^
Feliks: *cichutko* Kiedyś.

„[Rosjo] Leżysz półżywy w kałuży krwi, a wszyscy odchodzą w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku.”

Feliks: Tak to jest, jak się idzie w szaliku Wisły na mecz Cracovii…
Iwan: Tak, tak, albo w szaliku Zenitu Petersburg w rejonie Spartaku Moskwy…
Raivis: A jak to jeszcze hokej był…^____^

„Ten zdrajca Polska”

Feliks: Jaki zdrajca? Ja nigdy nie lubiłem Iwana… Poza pewnymi wyjątkami, oczywiście.
Iwan: Na polu politycznym zawsze byliśmy wrogami.
Feliks: Dokładnie. A kulturalnie ciężko kogoś zdradzić.
Johann: Da się, powiedz kiedyś jakiemuś winopijowi nagle, że wolisz piwo. Pfalz ciężko przeżył taki tekst od Saary. Potem sprostowała, że oba lubi bardzo.
Iwan: Dobra, ludzie, znaczy kraje, znaczy krajopodobne, dostałem wpierdol, chcę wiedzieć co dalej z łaski swojej…
Feliks: Lepiej już z tobą nie będzie… Chyba że wpadnie Łotwa na białym koniu…

„zanikły śmiechy i odgłosy buntu”

Iwan: Odgłosy buntu?
Feliks: Jup.
Iwan: Polejcie mi *rozmasowuje skronie*
Taurys: Odgłosy buntu? Znaczy się: „wziuuuuuuuu… bum…  BANG!” Czyli lecący koktajl?
Raivis: I radosne skandowanie, i przemowy…
Feliks: I skok przez płot. Czyli takie „tup!”
Josef: I samospalenia, czyli takie „pssssspssss, łaaaaaa!”
Gilbert: I kopanie tunelu pod wygódką, takie „szych-pach, szych-pach”.
Feliks: I drukowanie ulotek na prasie drukarskiej „puk, pszyyy, pfffff”.

„[Rosjo] Z trudem dotarłeś do swojego łóżka, wziąłeś do ręki kran, zabarwiony resztkami skrzepłej krwi.”

Hum: *mózg jej się wylał uszami*
Taurys: To ja pójdę po ścierkę.
Faliks: Dałbyś, Wania spokój, temu kranowi. Już nawet ty masz w miastach i miasteczkach kanalizacje, to nie musisz tego targać, wiesz?
Iwan: A jak wody zabraknie? *tuli kran* ;_;

„Wiatr wiejący z otwartego okna roznosi płatki słoneczników”

Iwan: Ja pierdolę.
Feliks: To zawsze mogły być płatki sakury…
Iwan: No jeszcze, kurwa, czego.

„[Rosjo] Czy straciłeś już nawet tą resztkę nadziei, że odbierzesz sobie życie?”

Gilbert: Dajesz. Kaliningradem się zaopiekuję, bez obaw. ^_____^
Iwan: Niedoczekanie twoje. Ty go źle wychowasz.
Gilbert: Ludwiga wychowałem na całkiem zaradne państwo.

„A ty [Rosjo] leżysz wśród nich z narzędziem mordu w dłoni i twarzą bez wyrazu.”

Feliks: *rzeczowo* Czy narzędzie mordu to: a) szalik, b) słonecznik, c) kran. Odpowiedzi prosimy przysyłać w formie łańcuszka na maila Rosji…
Inżynier: d) zakrzepła krew, uczył się od Dite, albo raczej Albafiki x]
Humanista: Żadnych crossoverów… „Hetalia” i „Saint Seiya”, nie, nie… A zresztą, co ja się wypowiadam, nie mam mózgu.

„Gdzie się podział twój uśmiech? On [Rosji] był najpiękniejszy.”

Raivis: To subiektywne…
Feliks: I tu należy sobie zadać pytanie, w jakim świetle stawia to resztę Waniowego wyglądu? x]
Iwan: Nie mówi cioci Bułgarii, ale nienawidzę cię, kuzynie…
Feliks: Nie powiem, ale ty mi nie powiedziałeś niczego, o czym bym nie wiedział ^___^
Iwan: Go to hell.
Feliks: I…
Iwan: I know. They send you back. Bo im kotły rozkręcałeś.
Feliks: Żebym ja tobie czegoś nie rozkręcił. kanalizacji na przykład. Strzeż się le Plombier polonaise z zaświatów.

„Chyba nie dziwi cię widok Łotwy, Ivanie.”

Iwan: Nie. I wcale nie cieszy.
Raivis: ^__________^ *przeładowuje broń*
Taurys: Raivi, czy ty musisz wszędzie z tym chodzić?
Raivis: W Rosji lepiej mieć się na baczności.
Iwan: Lepiej mieć się na baczności, kiedy jakiś Łotysz jest w pobliżu.
Taurys: Ale ja nie neguje, tylko mógłbyś coś mniejszego nosić? Kręgosłup sobie skrzywisz.
Raivis: Jedna skrzywiona rzecz we mnie w te czy w te nie robi różnicy…

„Podejrzewałeś, że dobicie cię spadnie na barki najmłodszego [Łotwy].”

Iwan: No, jestem genialny, bardzo trudno to było wywnioskować, skoro Taurys i Raivis byli na mnie cięci od samych początków…

„Raivis, mimo, że w mundurze i z pistoletem nadal nie jest żołnierzem.”

Raivis: Nie, kurwa, pieskiem salonowym…
Iwan: *tęsknie* A kiedyś pułk Łotewskich Czerwonych Strzelców był na moje usługi *ciężkie westchnienie*

„Włosy skleiła mu [Łotwie] krew. Mimo, że niewiele, jednak sączy się kroplami ze szramy na policzku.”

Feliks: Te, Raivi… Kiedy zapuściłeś brodę?
Raivis: Nie przypominam sobie, abym w ogóle zapuszczał. Co i jak długo ja musiałem robić?
Feliks: Dzień pierwszy: Łotysze ganiają Rosjan po lesie. Dzień drugi: Rosjanie ganiają Łotyszy po lecie. Dzień trzeci…

„[Łotwa do Rosji] Przeprosinami, podziękowaniem, prośbą.”

Raivis: Przepraszam, że nie zastrzeliłem cię w dwudziestoleciu międzywojennym, dziękuję, że zjebałeś mi gospodarkę, proszę abyś się odpierdolił i zabrał swoją mniejszość rosyjską…
Iwan: Zrozumiałem przekaz… Nie można było delikatniej?
Raivis: Nie ^-^
Feliks: Taurysie, ty weź go uspokój, on się jakiś krwiożerczy zrobił >.>
Taurys: Zawsze chyba był, tylko przebicia nie miał.

„[Łotwa] Unosi broń na wysokość twojej [Iwana] głowy.”

Taurys: Zważywszy na to, że leżysz, nie zmęczył się przy tym.
Feliks: Może Wania leży na katafalku?
Iwan: Ekhm, ja nie umieram…
Feliks: Jak to nie? On cię zaraz zastrzeli.
Iwan: Jeszcze mnie uratuje, zobaczycie.

„[Łotwa] Śmierć pragnie zadać szybko i możliwie jak najmniej boleśnie. A mimo to nie może.”

Raivis: No szkoda no… Pomęczyłbym go jednak trochę…
Taurys: Raivisie, konwencja genewska…
Raivis: Pffff… Za bezpaństwowców też mi konwencjami rzucają, dobrze że nic więcej…

„[Łotwa] Nie może przyjąć do wiadomości, że ma zabić ciebie, Ivanie. Serce mu zabrania.”

Raivis: Ryga to by dopiero chętnie rozniosła ten moskiewski grajdołek… Petersburg zawsze podobał jej się bardziej.

„[Łotwa] Wiecznie robił coś niezgodnego z zasadami, ale to tylko po to, abyś o nim nie zapomniał.”

Raivis: No to Feliks kocha się na zabój w Rosji, Prusach i Austrii…
Feliks: Zawsze miałem wzięcie…
Iwan: Szczególnie pod koniec XVIII wieku ^-^
Feliks: Go to hell.
Iwan: They send me back.
Feliks: I know. Nie mogli kaca wyleczyć.
Gilbert: Z tego wynika, że nie ty miałeś wzięcie, a podrywacz byłeś i tyle.
Feliks: Romeo…

„[Łotwa] Nie chciał odejść od ciebie, został zmuszony przez silniejsze państwa.”

Taurys: Chodź żesz, kurwa…
Raivis: Ale ja nie chcę ;_;
Eduard: No, szybko!
* * *
Raivis: Nie, to jest za głupie o.O
Taurys: Zdecydowanie.
Feliks: Postraszyliśmy cię, że ci bibliotekę spalimy x]

„Wtedy, gdy Polska miał zadać ostateczny cios [Rosji], to on [Łotwa] przytrzymał jego rękę.”

Feliks: Popierdoliło cię?
Raivis: Zostaw go!
Feliks: No chyba cię coś boli!
Raivis: ZOSTAW GO. Sam go dobiję!
Taurys: I dlatego spierdolił. Boście się o to kłócili!

„Nie było cichego okrzyku, gdy pruski nóż przebijał jego [Rosji] serce.”

Josef: I on jeszcze żył, i czołgał się, i kran łapał, i leżał w płatkach słonecznika, i gapił się na Łotwę? Gilbercie, jakoś cypacie go tym nożem przebiłeś. Jesteś pewny, że trafiłeś w Moskwę?
Gilbert: Właśnie się zastanawiam, czy on poza dwugłowym orłem nie ma jeszcze czegoś zmutowanego.

„Łotwa dalej nie wie, co zrobić. [Rosjo] Wyciągnąłeś do niego dłoń. Chcesz oferować pomoc.”

Raivis: Takiego samobója? ;_;

„[Łotwa] Wyrzucił pistolet w kąt pokoju i przysunął się bliżej łóżka.”

Raivis: Gołymi rękami? Niech będzie…
Iwan: !

„Słychać nawet uderzenia waszych serc.”

Josef: Raivisie, czy serce z pruskim nożem nie ma pewnej… arytmii?
Raivis: Może nóż pruski jest jak Prusy: duchem.
Gilbert: Ej!
Johann: W sumie też „ej” >.>

„Zapach zimy i słoneczników miesza się z delikatną wonią krwi.”

Josef: Cóż za mieszanka, hit sezonu, jak nazwaliby takie perfumy? Czerwone śmierdzenie? Propaganda by to jeszcze opchnęła.
Taurys: Dobra, zima ma zapach, dość specyficzny, ale słoneczniki śmierdzą…
Feliks: A krew? Krew dopiero śmierdzi, na pewno nie ma delikatnej woni.
Raivis: Ktoś tu jest wampirem, jeśli uważa to za delikatną woń.
Gilbert: No i kurna nie patrzcie na mnie!

„[Łotwa] Opadł na kolana, kładąc głowę na twojej [Rosji] poranionej piersi.”

Joszka: Rozumiem robić rzeczy z głową, ale czy ty chciałeś ten widmowy nóż tak docisnąć? Ręką nie łatwiej?
Raivis: Uchem oryginalniej, nie masz za grosz fantazji.

„Zastygacie obydwoje.”

Feliks: Dobra, Wania kojfnął, ale ty, Raivisie? Tak się z nim zżyłeś?

„W końcu Raivis oblany różanym rumieńcem wpija się w twoje [Rosji] usta.”

Gilbert: Ha!
Raivis: @#$%^&*( >.>
Feliks: Nie śmiej się z niego, Gilbercie, dzieciak sąsiadki też reanimował chomika, żeby go dłużej pomęczyć.

„[Łotwa] Odsuwa się dopiero, gdy brakuje wam powietrza, ale za moment ponawia gest.”

Josef: *nuci* Nekro-, nekro-, nekrofilia…
Raivis: Nowatorska metoda duszenia…
Iwan: Ja wiem, że mnie nie lubisz, ale proszę cię… Nie podsuwaj tego Nataszy…
Raivis: W sumie, jak to powiedziałeś…
Iwan: _-_ *światełko* Zrób to dla Puszkina, Tołstoja, Bułhakowa, Okudżawy, Turgieniewa, Suworowa i Nabokova, co?
Raivis: …to cios poniżej pasa.
Iwan: Czechowa?
Raivis: Cicho! ;_;
Iwan: ^_____^ *samozadowolenie*

„Przestał drżeć.”

Raivis: Duszą…

___
Inżynier: jakież to było wszystko dramatyczne. Tylko nie rozumiem, czemu w tym kontekście istnieje Republika Łotewska, a nie Obwód Ryski?
Humanista: Mnie nie pytaj, mój mózg sprzątnął Taurys.
Inż: Choć ten ostatni fanifk, według którego Hela spierniczyła pierwsza, bardziej mi breję mózgową zrył.
Hum: Mnie konstrukcja zdań zabiła. Bo niby wszystko jest ok, ale nie jest! I to robi sieczkę z mózgu!
Inż: Bo jest trochu przekombinowane, ale daleko temu jeszcze do naśladowniczek pani Rice… U tych to dopiero boli.
Hum: No przecinki i od strony graficznej bardzo ładnie. Tylko treść w kontekście Hetalii zabija. W kontekście opowiadania jest przedramatyzowana i niewyważona.
Inż: Styl przeszedłby pewnie jakby tematyka nie stanowiła takiego kuriozum.
Hum: Wyrok: jest dla niej nadzieja.
Inż: Zdecydowanie.

Advertisements

4 thoughts on “[Pseudo analiza] Beznadzieja życia

  1. Zabijacie mnie cholewcia tym D:!
    Dobrze, że akurat nikogo w domu nie było, bo wyłam przy tym, ze śmiechu niesamowicie XD.
    Może i śmianie się z innych fanfików, jest wredne, ale… śmiech to zdrowie, totalnie!
    I Łotwa. Łotwa tu jest genialny. Dobrze, się ten mały maskuje, nie podejrzewałabym go o taki charakter 8D.

    Jesteście mistrzami, więęęęęcej takich, proszę, proszę!

  2. To było genialne! Piałam przy tym jak głupia (dobrze, że brat mnie jeszcze nie zamordował za obudzenie go), a najlepszy w tym wszystkim był Łotwa i komentarze Joszki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s