Zjazd rodzinny raz proszę IV

Część czwarta o tym, jak Prusy przysłuchuje się męskiej słowiańskiej konwersacji

Gilbert wszedł do salonu w podłym nastroju. Wielki stół był przykryty dwoma obrusami – oba zielone, ale jeden taki bardziej… Nakrywał Taurys, a Feliks trzymał talerze i sztućce.

– Tid! Tid! – Czechy udał klakson samochodowy, wioząc na fotelu pokazującego zęby Waniuszkę. Prusak stał na drodze, czyli w drzwiach, a nieszczęsny mebel przyciągnęli z innego pokoju.

Josef zrzucił Obwód z fotela i wygodnie się rozparł. Prusak podstawił sobie krzesło obok. Wujek Macedonia siedział za stołem i patrzył na działania Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Obwód podreptał z powrotem w stronę drzwi. Raivis najwyraźniej krzyczał do kogoś w kuchni, bo szedł tyłem. Gdy się odwrócił, wlazł prosto na Waniuszkę. Wykonał serię akrobacji, prawie jak Gilbert wcześniej, przy czym Łotwa nie miał oparcia w Czechach, więc runął jak długi.

– Raivi się wywalił – powiedział Obwód z emfazą.

– Bachor – warknął Polska. – Ktoś się na tym małym gównie zabije.

– Nie pomagamy już w kuchni? – zapytał zdekoncentrowany Prusak.

– Nie – oznajmił dobitnie Czechy. – Zawsze, jak przyjeżdżają Sanja z Sonją, my idziemy sobie stamtąd. Taki zwyczaj, niepisana umowa… Bab jest już tam aż nadto.

– Macie jeszcze jakiś facetów w rodzinie? – zapytał Gilbert, usiłując nadać swojemu głosowi neutralny ton. Był przerażony. Nie wiedział, że w Europie jest tyle kobiet!

– Serbia i Kosowo – rzucił wujek Macedonia. – Babek też jeszcze dwie. Czarnogóra i Wojwodina. W sumie jest jeszcze moja siostra, Jugosławia, ale ostatnio dobitnie wkurzyła się na swoje dzieci. W sumie wcześniej to ani z Chorwacją, ani ze Słowenią nie mówiła, po tym jak ogłosiły niepodległość. Teraz to do nikogo się nie odzywa.

– Jak Serbia i Czarnogóra wzięli rozwód, to ciocia Jugosławia do końca się obraziła, co? – zapytał Taurys, układając ostatnią parę sztućców.

– Wiesz, Jugosławia mieszkała u Serbii, ukochanego syna, i Czarnogóry – wujek Macedonia wzruszył ramionami. – Jakby nie patrzeć, wykopali ją w dwa tysiące trzecim roku, przy zmianie nazwy państwa. Była Socjalistyczna Federacyjna Republika Jugosławii, była Federalna Republika Jugosławii – czyli późniejsza Serbia i Czarnogóra. Teraz nie ma nic. Jej dzieci już jej nie potrzebują.

– Biedna ciocia Jugosławia – westchnął Josef.

– No – zgodził się Feliks. – Zawsze dawała Iwanowi popalić. Potrafiła postawić go do kąta.

Prusak przełknął ślinę. Kim była kobieta, która potrafiła matkować Rosji?!

– Wypijmy za ciocię Jugosławię – zarządził Czechy. – Waniuszka!

Obwód przydreptał z korytarza. Prusak nie nazwałby jego sposobu poruszania się chodzeniem. On dreptał. Jego krótkie pulchne nóżki prawie nie zginały się w kolanach i przez to śmiesznie się kołysał.

– Idź do cioci Słowacji i powiedz, że wujek Czechy by się piwa napił.

Obwód spojrzał na niego jak na idiotę i podreptał do wujka Macedonii, który zaczął się śmiać. Josef zrobił teatralnie zrezygnowaną minę.

– Pieprzony bachor – rzucił cicho Feliks i wyszedł z pokoju.

Czechy spojrzał za nim przez ramię nieco zdziwiony, ale nie skomentował. Wujek Macedonia wziął mandarynkę z patery i zaczął ją obierać. Waniuszka przyglądał się z tym swoim zaciekawionym spokojem.

– Już się przyzwyczaił do nowego otoczenia – zawyrokował Czechy. – Miejmy nadzieję, że się bardziej nie rozochoci. Albo że Iwan przyjedzie do tego czasu.

Raivis, który zaszył się w kącie, niewyraźnie coś wymamrotał.

Feliks wrócił ze szklanką soku jabłkowego. Przynajmniej na sok to wyglądało.

– A moje piwo? – zapytał Czechy, marszcząc brwi.

Polska wzruszył ramionami i począł delektować się sokiem w sposób jasno wskazujący, że jakaś wkładka w nim była. Josef już szykował się do nadania młodszemu bratu, gdy weszła Misia z dwoma kuflami piwa. Jeden podała Czechom, a drugi Prusom.

– Co to ma być? – zdenerwował się Josef.

Michaela spojrzała na niego bez zrozumienia.

– Kobieto! Nalałaś mi piwa bez piany!

Słowacja przewróciła oczami.

– Następnym razem dostaniesz tyle piwa – pokazała mały odstęp między palcem wskazującym, a kciukiem – a tyle piany – pokazała sporą przerwę obiema dłońmi i wróciła do kuchni.

– Baby – jęknął Czechy. – U nas, jak się naleje piwa bez piany, to jest sugestia, że pijący powinien już przestać pić, bo ma dość. Powszechnie stosowane w naszych barach – wziął potężny łyk z wielkiego kufla.

– Myślisz, że zrobiła to specjalnie? – Gilbert smętnie popatrzył na swój znacznie mniejszy kufel, w którym pękały banieczki dwucentymetrowej piany.

– Kto ją tam wie – wzruszył ramionami Josef.

Wujek Macedonia starannie rozdzielił mandarynkę na małe kawałki i podał kilka Waniuszce. Chłopczyk wpakował jeden do ust, przeżuł i więcej nie chciał.

– Co? – zapytał wujek Macedonia. – Niedobre?

Mężczyzna spróbował i tak się wykrzywił, że Obwód wydał z siebie serię pisków i pokazał zęby. Taurys podebrał Feliksowi szklankę z sokiem, łyknął i się zdziwił.

– To tylko sok jabłkowy.

– Chciałem do niego dolać żubrówki, ale w porę zorientowałem się, że jadę przecież – wymamrotał zrezygnowany Feliks.

– Trzeba sobie było załatwić szofera – zachichotał Czechy.

Prusak wziął potężny łyk swojego piwa. Było bardzo dobre. Specjalnie go to nie zaskoczyło, bo Josef zdawał się znać na rzeczy.

– Ktoś chce kwaśną mandarynkę? – zapytał wujek Macedonia.

Jakoś nikt nie kwapił się do zgłoszenia się na ochotnika.

– Felek – zagaił Litwa. – Ja mogę jechać. Napij się, jak chcesz. Może jechać nawet Łotwa, uczy się jeździć, to akurat sobie poćwiczy i…

– Stop, stop, stop! – wrzasnął Polska. – Ktoś ma się uczyć na MOIM samochodzie? O nie! Choćby to Helenka miała być albo Sylwusia, ale one na szczęście potrafią jeździć.

– Feliksie, przecież nic ci z tym autem nie zrobi! – napadnięty Litwa bronił się jak mógł. – Pojechałby powoli i nic by się nie działo. Poza tym, jeśli aż tak cię to drażni, to mogę jechać, uznajmy, że Raivisa w tej propozycji nie było.

– Ale to moje auto! Moje! Może się nawet rozpędzać do prędkości dźwięku jak chce, ale nie w moim samochodzie!

– W syrence to generalnie niemożliwe – w drzwiach mignęła Chorwacja.

– Nie będę pił, a wy będziecie się trzymać z dala od totalnie mojego samochodu – oznajmił Polska i opadł na krzesło.

Taurys najwyraźniej się na niego obraził. Raivis cicho siedział w kącie.

– Cały Feluś – uśmiechnął się złośliwie Czechy. – Tylko moje i moje. Może Wilno też, co?

Wujek Macedonia pokręcił głową z dezaprobatą.

– Wilno nie – oznajmił Polska. – Ale Zaolzie tak, palancie! Zabrałeś mi je, patafianie jeden!

Josef spojrzał do swojego kufla jakby obliczał, czy ilość piwa jaka w nim została może się zmarnować i czy może rzucić nim w Feliksa.

– Jest moje! – warknął, gdy rekonesans wypadł pomyślnie dla Polski. – Całe! Nie tylko Zaolzie! Te ziemie powinny być moje aż po Skoczów!

– Cieszyn mi podzieliłeś, debilu – rozkręcał się Feliks.

Prusy odsunął się z krzesłem, żeby nie być na linii ognia.

– Raczej ty mnie! Zresztą… Tak ustalono na konferencji w Spa. Sam sobie jesteś winien. Trzeba było w trzydziestym ósmym cicho siedzieć – odpowiedział pozornie spokojnie Josef. – Poza tym, Cieszyn to jakiś relikt monarchii austriackiej!

– To nie ja nazwałem lizusowsko jedną z ulic w centrum „Moskiewska”! Cieszyn był mój! Cały! Jabłonków! Sucha! To wszystko…

Do pokoju weszła Słowacja, wysłana najwyraźniej przez ciocię Bułgarię.

– Znowu się o Cieszyn kłócicie? Zapomnieliście już? Mieliście połączyć Czeski Cieszyn i Cieszyn w jedno miasto. Przygotowywaliście się do wspólnej czesko-polskiej rady miasta…

Josef wyglądał jakby dostał szczękościsku.

– Nie moja wina, że ten udup – wycedził – co mi wmawiają, że jest moim młodszym bratem, jest zacofany psychicznie i władze jego części Cieszyna też są zacofane psychicznie i nie da się z nimi dogadać!

Prusy podrapał się po głowie. Słowiańskie pranie rodzinnych brudów było o wiele zabawniejsze niż punkt Wspomnienia z Dzieciństwa. Może powinien podrzucić Ludwigowi ten pomysł?

– Macie tam Most Przyjaźni! – próbowała ich uspokoić Słowacja.

– Wolności też – stwierdził ponuro Feliks, patrząc wyzywająco na Josefa.

– Nie pamiętacie tego wiersza? Tam, gdzie dwa bratnie narody podają sobie rękę przez Olzę… Czy jakoś tak – Misia spojrzała zrezygnowana na swoje rodzeństwo i podjęła bardziej stanowcze kroki. – Słuchajcie obaj, albo się zamkniecie i pogodzicie, albo ja nie ręczę za siebie! Wiecie, ile mnie teraz mija w kuchni?!

Polska i Czechy posłusznie zamilkli.

– A tam Cieszyn… – powiedział powoli Feliks. – Takie głupie miasto, był stolicą Austrii przez kilka miesięcy, bo Roderich wiał w podskokach z Wiednia, bo mu Francis dupę podpiekał z Napoleonem

– W ogóle Śląsk Cieszyński – mruknął Josef znad piwa. – Puszczała się z kim mogła. Który z nas miał więcej pieniędzy to do niego leciała. Górny Śląsk, jej brat, zawsze za nią oczami świecił.

– Fakt – mruknął Polska, wodząc palcem po szklance. – Pamiętam to.

– No! – skwitowała Słowacja i wyszła.

– Misi o Orawę nie truje – bąknął Czechy.

Prusy zastanawiał się, jak sprzeczkę reanimować. Spróbuje później. Z dala od tych słowiańskich bab.

– Dzięki Taurys, ale ja sobie popiję soku, a innym razem ty poprowadzisz.

Litwa pokiwał głową. Nie wydawał się zły. Właściwie nawet uśmiechnął się, gdy Polska powiedział, że Wilno nie należy do niego. Do pokoju wbiegł Dalmacja. Waniuszka odkleił się od wujka Macedonii, obiegł cały pokój, dopadł przerażonego Gilberta i wtulił twarzyczkę w jego kolana.

Feliks zawołał psa i dalmatyńczyk merdając ogonem podszedł do niego.

– Myślałem, że nie lubisz Dalmacji – powiedział Taurys, patrząc jak Polska głaszcze psa po łbie.

– Lubię – odpowiedział Feliks. – Tylko go cholernie Silviji zazdroszczę. Poza tym, ten mały potwór się będzie trzymał z daleka od Dalmacji, więc warto mieć go przy sobie.

Czechy opróżnił do dna swój kufel i rozłożył się z błogim wyrazem twarzy na fotelu. Waniuszka zauważył, że Dalmacja leży potulnie u stóp Feliksa, więc odsunął się trochę od Gilberta, ale nadal trzymał go za nogawkę spodni. Prusy z odrazą patrzył na jego małe, lepkie paluszki.

– I co teraz? – zapytał.

– Teraz siedzimy i rozkoszujemy się spokojem – powiedział Czechy. – Słowiańskie kobiety w kuchni, słowiańscy mężczyźni czekają na żarcie. Układ sprawdzający się od wieków. Zamieszanie będzie jeszcze tuż przed obiadem, na nim będziemy pod gradem pytań cioci Macedo… Co ja pieprzę, cioci Bułgarii, promiňte wujku.

Wujek Macedonia zaśmiał się krótko.

– Potem zanieść wszystko do kuchni i fristajl. Jak kobity mają zły dzień, to czasami nas wypieprzają do kuchni, a same idą do ogrodu. Ale dzisiaj się nie zapowiada.

– Nie chwal dnia przed zachodem słońca – stwierdził wujek Macedonia. – Pamiętacie co było trzy lata temu? Na ostatnim zjeździe? Serbia coś tylko mruknął do Czarnogóry i już było po ptakach.

– No – potwierdził Feliks. – Nie było totalnie co zbierać.

– A co się stało? – zaciekawił się Prusy.

– Generalnie to Serbia i Czarnogóra są małżeństwem, a raczej byli, jak już zdążyłeś się przekonać – zaczął Polska.

– Serbia nigdy cnotą nie grzeszył, ale był jedynym synem cioci Jugosławii, więc wiesz – dołączył się Czechy. – Większość rzeczy mu na sucho uchodziła. Wiesz, jedyny synek i tak dalej, same siostry. Przez niego I Wojna Światowa w sumie wybuchła…

– Przez jednego Serbię? Waszego kuzyna? – zdziwił się Gilbert. Po powrocie do domu będzie musiał wszystko sprawdzić, bo coś mu się wydawało, że się Słowiańcy parszywi przechwalają.

– No, założył sobie taką organizację Czarna Ręka – wujek Macedonia wyłamał palce. – Zastrzelił przyszłego szefa Austrii.

– A Austria się wkurwił – skwitował Feliks. – Goran, to jest Serbia, trochę się przestraszył tym, co wywołał, bo totalnie potem próbował Roderichowi i Erzsébet iść na rękę, ale pan co-ja-to-nie-jestem-bom-szlachcic nie chciał słyszeć o żadnych półśrodkach i ogólnie wyciągniętą rękę Gorana odrzucił, dekiel jeden.

– Potem poszła zasada domina – dokończył Taurys. – Roderich i Erzsébet wypowiedzieli wojnę Goranowi, Iwan poparł rodzinę, podobnie jak twój brat Ludwig, bo stanął murem za Austrią. Francis miał jakieś konszachty z Iwanem. Ludwig targnął się jeszcze na Belgię, a wtedy do całości wkroczył jeszcze Arthur i przyjaciele oraz Honda, który miał z nim jakąś umowę.

– I bum! – wrzasnął Waniuszka, a wszyscy podskoczyli.

– Tak – zgodził się Czechy, który pierwszy ochłonął. – Tak, trafne posumowanie.

– Ogólnie to nie przez niego wybuchła wojna – podjął wujek Macedonia. – Ale my, Słowianie, mamy takiego pecha, że w dupę musimy kopnąć tego, co nie trzeba. Jak Włochy zabił małżonkę szefa Austrii, to nic się z tego nie wydarzyło. Ale arcyksiążę to już inna historia.

– Bo my musimy w dupę kopnąć, a jak się już kopnięty pozbiera i odwróci, to zamiast spieprzać, pokazujemy mu język i machamy rękami przy uszach – poparł wujka Josef. – Jak ten zafajdany Odyseusz musimy wrzeszczeć „To ja! To ja cię w dupę kopnąłem! Nazywam się Feliks Łukasiewicz, mieszkam nad Bałtykiem!”.

– To już wiem, co za debil mnie tyle razy wkopał – zażartował ponuro Polska. – Jak się nie umiesz przedstawiać, to powiedz. No chyba że tak pragniesz stać się ze mną jednością.

– Jednością to ja się pragnąłem stać z Iwanem, jak mnie ta francuska świnia sprzedała. I co? I w sześćdziesiątym ósmym to mi tak dupsko skopał, że nie wiedziałem, gdzie zgubiłem Hradczany, a ciocia Jugosławia i jej szef proponowali mi pomoc w ich szukaniu.

Prusak stwierdził, że tę rozmowę można śmiało podciągnąć pod punkt Wspomnienia z Dzieciństwa. Odłożył pusty kufel obok kufla Josefa. Gilbertowi zrobiło się przyjemnie, chociaż Obwód kucał u jego stóp i rysował palcem wzorki na włochatym dywanie.

– Dobrze, że nas Stanislawa nie słyszy – powiedział wujek Macedonia. – Moja siostra, ciocia Bułgaria – dodał, widząc niepewną minę Prus.

– Ciocia… – mruknął z kąta dotychczas nieodzywający się Raivis. – Iwan to oczko w głowie cioci.

– Nie da się ukryć – odparł lekceważąco Czechy.

– Zastanawiam się, czy Serbia i Czarnogóra przyjadą razem – rzekł Litwa.

– Nie mam pojęcia – rzucił Josef. – On choleryk, ona histeryczka… Nie wiem jak z nimi Kosowo i Wojwodina w samochodzie wytrzymają. Goran za kółkiem to jest masakra. Ten chuj, ten pipon, ten kretyn, ten lezie jak krowa…

– Ci… Kosowo i Wojwodina to ich dzieci? – zapytał Prusy, bo wolał być przygotowany na kolejne wydania młodej słowiańskiej generacji.

– Jego dzieci – uściślił wujek Macedonia.

– Sam się rozmnożył?

– Nie, to tylko Iwan potrafi – zachichotał Polska. – Kosowo Goran zmajstrował z Albanią, a Wojwodinę z Węgry.

Prusak zsunął się z krzesła, a Waniuszka pokazał zęby.

– Z W-węgry?! Ona ma dziecko?!

– Nas się nie pytaj – wzruszył ramionami Polska. – Goran jest całkiem przystojny i, kurna, inteligentny. Ma wady charakteru, ale nie takie, żeby mu ich patelnią z głowy nie wybić. Trzeba przyznać, że stara się wychować Wojwodinę jak może, inwestuje w nią, autonomię jej daje… Kosowo to się w bólach rodził. Generalnie. I ma charakter ojca i totalnie się nie dogadują.

– Coś jak Felek i Joszka – podsumował wujek Macedonia.

Bracia teatralnie odwrócili od siebie głowy. Prusy wdrapał się na krzesło. Postanowił sobie, że już niczemu, ale to niczemu nie będzie się dziwił, nawet jeśli ten Goran okaże się słowiańską wersją tego cholernego Austrii.

– A ty co Gilbert? Ty nie masz takich scysji w rodzinie, co? – zagaił wujek Macedonia.

– No… – podjął Prusy. – Nie.

Pomyślał o landach i ich zakładach, kto bardziej wkurwi Ludwiga.

– Prusak nam się totalnie utopił w słowiańskim wirze, co nie? – zachichotał Polska.

– Albo piwo było za mocne – wtrącił się Łotwa.

Gilbert wyprostował się dumnie na krześle. – Żadne piwo nie jest dla mnie za mocne.

– A piwo z wódką? – zapytał Czechy z bardzo Felkowym błyskiem w oku. Bardzo podobnym do Felkowego oka.

– Piwo z wódką? – Prusaka zatkało.

– No. Wygazowane, ale da się przełknąć.

– I rury przeczyścić – dodał Taurys. – Kanalizacyjne, dla jasności.

Waniuszka wygiął usta w podkuwkę. Drobnymi paluszkami zaczął drapać się po karku. Patrzył przestraszony i zniechęcony na Dalmację. Miał przy tym taką nieszczęśliwą minę, że Prusy poczuł dziwne kłucie w gardle.

– Te! – Josef wychylił się przez Gilberta, niemal kładąc mu się na kolanach, i strzelił Obwód po palcach. – Nie wolno! Będzie swędzieć jeszcze bardziej!

Prusy boleśnie odczuł wagę jednego z państw słowiańskich. Czechy ważył o wiele więcej niż Polska.

Waniuszka złapał się na szyję obiema rączkami. Przedstawiał co najmniej obraz nędzy i rozpaczy. Gilbert z trudem przełknął gulę, która podeszła mu do gardła. Polska westchnął, złapał Dalmację za kark i wyprowadził. Było słychać jak mamrocze:

– Sorry stary, ale jak Iwan zobaczy, generalnie, ciemne placki na szyi swojego Waniusi-musi to gotów zmusić Silviję, żeby cię do totalnego weterynarza zaprowadziła, a jak wyjdziesz stamtąd, oj, to nie ma szans, kurde, żebyś się mógł dalej nazywać pełnoprawnym MĘSKIM członkiem rodziny słowiańskiej… – W miarę jak Polska szedł dalej korytarzem jego słowa był coraz mniej słyszalne.

Czechy wzruszył ramionami, wyłamał palce i kiwnął na Waniuszkę, który nadal trzymał się za szyję, a jego oczka zwilgotniały. Obwód podszedł do niego i dał się wziąć na kolana. Przyłożył główkę do piersi Josefa i popatrzył na Prusy. Gilbertowi zrobiło się dziwnie. Chyba od tego piwa.

Z korytarza wychynęła połowa cioci Bułgarii.

– Gilbercie, pomógłbyś mi jeszcze z ziemniaczkami, co? – Prusy nigdy nie znał kobiety, która potrafiłaby zadać komuś pytanie i sama sobie na nie odpowiedzieć. Ciocia Bułgaria była niesamowita.

– Ojej, Waniuszka jest śpiący?

Obwód mrugnął przerażająco wolno. Czechy pogłaskał go wielką dłonią po główce.

Prusak powlókł się do kuchni, usiłując wymazać ten obraz z głowy. Skupił się na swoim zadaniu. Ile jeszcze można obierać ziemniaków? Kiedy oni zdążą wszystkie ugotować? Nie uśmiechało mu się, tak poza tym, wchodzić do pomieszczenia, w którym były Sanja i Sonja. Robiło mu się gorąco, a ten wredny mały kraik, Łotwa, śmiał się z niego.

Zrezygnowany wszedł za ciocią Bułgarią.

– Gdzie są te ziemniaki?

– Tam – wskazała kobieta na mały stolik, gdzie poprzednio umieszczono różnego kalibru garnki.

Oczy Gilberta rozszerzyły się gwałtowanie. Tam stał… Tam stał raj!

Ciocia Bułgaria włożyła Prusom w rękę łyżkę.

– Spróbujesz, kochaneńki, czy dobre?

Stolik uginał się pod ciężarem różnego rodzaju potraw z ziemniaków. Były tam kulki ziemniaczane, okrąglutkie i rumiane, ziemniaki smażone w talarkach, frytki, ziemniaki zapiekane w mundurkach. Świeże ziemniaki zachęcały swoim bladożółtym kolorem, posypane koperkiem. W kilku miskach układały się spokojnie fale ziemniaczanego piure, jedne ze szczypiorkiem, inne z podsmażaną cebulką; do większości dodane masełko i trochę śmietanki. Były ziemniaki faszerowane grzybami i serem. Były pyzy ziemniaczane i pyzy cepeliny, zapiekanki różnego rodzaju – wszystkie z ziemniaków. Był pięknie pachnący panszkraut, a zaraz za nim ziemniaki gotowane na parze, polane śmietaną i posypane rzeżuchą. Na rogu rumieniły się bataty, obok nich stał rząd skromnie wyglądających sałatek. Z półmiska wysypywały się ziemniaczane szaszłyki z brokułami i kuleczkami mielonego mięsa. Placki ziemniaczane na słono, z boczkiem i cebulką, bardzo dobrze doprawione oraz na słodko, z marmoladą, śmietaną, przepysznie chrupiące. Było też jakieś ciasto drobno pokrojone, ciocia Bułgaria powiedziała, że to ziemniaczane kopytka. Za nimi zaczaiły się tak zwane moskale, czyli kotlety ziemniaczane.

Prusy miał wrażenie, że ostatecznie dokonał żywota, ktoś tam na górze mocno machnął się w ocenie jego uczynków i zakwalifikował go do nieba. Ej, zaraz, w końcu wojowałem na chwałę tych na górze!

Ręka mu się trzęsła, gdy ze łzami w oczach próbował wszystkich cudów. Ze wzruszenia drżała broda. Po skosztowaniu specjałów, biedny Prusak zastanawiał się, czy poprosić ciocię Bułgarię o rękę czy o adopcję. Ta druga opcja była całkiem kusząca, mógł dostać jakiś park w Sofii. Wystarczyłby.

– I jak? Nie trzeba nic doprawić? – dopytywała ciocia Bułgaria.

– Wszystko… – Gilbertowi słów zabrakło. – Wszystko jest… Niesamowite!

– Naprawdę? – rozpromieniła się kobieta.

Prusak kiwał głową z takim zaangażowaniem, że mapa podskakiwałaby, gdyby widniało na niej państwo pruskie. Niemiecki wurst z ziemniakami nie dorastał nawet do pięt słowiańskim cudom.

Objaśnienia:

Jugosławia. Trzeba by właściwie zacząć od niej, żeby się nie zamotać w tych objaśnieniach. Zrobiłam ją równolatką cioci Bułgarii i wujka Macedonii. Jej „dziećmi” są: Słowenia, Chorwacja, Bośnia i Hercegowina, Serbia oraz Czarnogóra. Wiem, że taki twór jak Jugosławia powstał dopiero w XX wieku, jednak uznałam, że to może być fenomenalna postać. Miała być państwem Słowian Południowych, jako że mieli oni wspólne interesy i wspólnych wrogów. Hetaliowo można to przełożyć, że mamusia przeżyła odrodzenie, dorwała się do władzy i wszystkie swoje dzieciaki zapędziła do swojego domu i kazała się grzecznie bawić. Tak jak Gilbert ma swojego ukochanego Fritza, tak Jugosławia miała swojego Josipa Broza Tito. To on dzięki swojej charyzmie zdołał utrzymać wszystkie nacje w ryzach, to on przeciwstawiał się Moskwie, nie godząc się na politykę izolacji od świata Zachodu. Po jego śmierci Jugosławia wpadła w czarną rozpacz i wszelkimi sprawami musiał zająć się…

Serbia. Zrobiłam go jedynym synem mamy Jugosławii, a jednocześnie ukochanym dzieckiem. Prawda jest taka, że Serbia zawsze miał dużo do powiedzenia w Socjalistycznej Federacyjnej Republice Jugosławii. Po śmierci Tito, gdy Jugosławia wpadła w apatię, Serbia wziął sprawy w swoje ręce, chcąc nie dopuścić do rozpadu Jugosławii (czyli „pójścia na swoje” poszczególnych nacji), ograniczył autonomię swoich sióstr. Skutek był oczywiście odwrotny niż zamierzony i wybuchła bardzo krwawa wojna domowa, w której skutek doszło do dramatycznych podziałów. Wojna z Chorwacją, z Bośnią i Hercegowiną – do dzisiaj te wszystkie nacje oficjalnie się nienawidzą, a prawda jest taka, że było wiele małżeństw np. chorwacko-serbskich; Chorwatów wypędzano do Chorwacji, a Serbów do Serbii. Na nielicznych, którzy postanowili zostać spadły represje – i ze strony tych, u których zostali, i ze strony swoich rodaków, którzy uważali ich za zdrajców.

Jeśli chodzi o charakter Serbii – jest on cholerykiem i często przeklina. Nie twierdzę, że Serbowie są szczególnie agresywni, jednak mają pecha. Chcą dobrze, wyjdzie jak zwykle.

Czarnogóra. Córka Jugosławii, żona Serbii. Obecnie była żona, bo 3 czerwca 2006 roku proklamowała niepodległość, a tym samym zerwała federację z Serbią. Obyło się bez zgrzytów, bo Czarnogóra zostawiła mężowi wszystkie jego sprawy międzynarodowe, a ona rozpoczęła działalność z czystym kontem. Wydaje mi się trochę niezdecydowana, bo w jednym referendum stwierdziła, że zostanie z Serbią, a kilka lat później jednak go zostawiła. Po rozpadzie Socjalistycznej Federacyjnej Republice Jugosławii, Czarnogóra i Serbia stworzyli Federalną Republikę Jugosławii, co można interpretować, że zaopiekowali się matką. Wywalili ją jednak w 2003 roku, gdy zdecydowali się na zmianę nazwy państwa na Serbia i Czarnogóra. I tak mama Jugosławia odeszła w zapomnienie.

Czarnogóra jest niezwykle leniwa. Czarnogórców za leniwych uważają nawet Bośniacy i Chorwaci, którzy już są ultraleniwi.

Piana w piwie. W Czechach naprawdę panuje zwyczaj, że jeśli barman naleje ci piwo bez piany, to znak, że czas opuścić lokal, bo jego zdaniem masz już dość.

Wilno. Podejrzewam, że wszyscy wiedzą, o co chodzi. Cała sprawa z buntem Żeligowskiego, aneksją Wileńszczyzny i oczywistą chęcią każdego Polaka do spolonizowania Litwy…

Zaolzie. Jest to potoczna nazwa terenu, znajdującego się za rzeką Olzą, jak sama nazwa wskazuje, ale leżącego w Czechach. Zaolzie wchodziło w skład Księstwa Cieszyńskiego i należało do Polski, ale na konferencji w Spa zadecydowano inaczej i oddano te ziemie Czechom, chociaż za wiele ich na niej nie było (etnicznie Polska miała przewagę). W dwudziestoleciu międzywojennym szły zgrzyty na tej linii między Polską a Czechami. Obecnie nie ma się o co kłócić, bo teren jest już prawie zupełnie zbochemizowany.

Cieszyn. To miasto jest ważne w świetle czesko-polskich stosunków.

Decyzją podjętą w Spa podzielono go na dwa miasta: Cieszyn i Czeski Cieszyn (po czesku: Těšín i Český Těšín, po niemiecku: Teschen i Tschechisch Teschen). W dwudziestoleciu międzywojennym był to dla mieszkańców spory problem, bo rodziny zostały podzielone, a przemieszczać się przez granicę nie było tak łatwo. Podczas II Wojny Światowej było jeszcze gorzej, a gdy nastały czasy komunizmu, to już istna makabra. W Czechach ogólnie było więcej towarów, no i tańszy alkohol… Także przemytem trudnił się każdy zdrowy psychicznie obywatel. Nie raz słyszałam historie, jak to kogoś zawrócili na granicy i musiał biedak obalić koniak/wódkę/piwa, czy co tam niósł samotnie, żeby wrócić do domu. Z wejście do Strefy Schengen wszyscy jakoś odetchnęli i teraz Polacy chodzą do Czech po słodycze, piwo i ciuchy, a Czesi do Polski po wiklinę, sztuczne choinki i pieczywo.

Cieszyn był stolicą Austrii. Właśnie za wojen napoleońskich, w 1805 roku, gdy Napoleon był pod Wiedniem podjęto decyzję o przeniesieniu dworu cesarskiego do Cieszyna i to miasto pozostało stolicą przez kilka miesięcy.

Śląsk Cieszyński. O ile Cieszyn w wersji Hetaliowej wyobrażam sobie jako faceta, to Śląsk Cieszyński raczej jako babkę. Prawda jest taka, że Piastowie Cieszyńscy (potomkowie Władysława Wygnańca) mieli w sobie coś z Czechów, bo prowadzili bardzo zachowawczą politykę. Gdy władcy polscy rośli w siłę – im składano hołd lenny. Gdy czescy (co było znacznie częstsze, biorąc pod uwagę rozbicie dzielnicowe) – to z kolei im. Poza tym, jedna pechowa księżniczka cieszyńska miała okazję być żoną jednego z królów czeskich.

I Wojna Światowa. Uprościłam pewne fakty. Chodzi oczywiście o zamach na arcyksięcia austriackiego Franciszka Ferdynanda zastrzelonego w Sarajewie przez Gawriło Principa (Serba). Serbia ustąpił prawie we wszystkich żądaniach jakie wystosowały ku niemu Austro-Węgry, ale to „prawie” nie wystarczyło i wybuchła wojna.

Zamach na życie księżnej Sissi. O nim wspomina wujek Macedonia, mówiąc o zabójstwie małżonki szefa Austrii (i Węgier zresztą). Chodzi o cesarzową Elżbietę Bawarską, żonę Franciszka Józefa I, która została zamordowana przez włoskiego anarchistę Luigiego Lucheni (wbił jej pilnik w serce).

Francja. Czechy ma pewną awersję do Francji, ponieważ w dwudziestoleciu międzywojennym zawarli sojusz. Ale Francja tego sojuszu nie dopełnił, bo zgodził się na żądania Hitlera, żeby włączyć część ziem Czechosłowacji do Rzeszy. Zachód myślał, że tym gestem kupi sobie pokój u siebie.

’68. Josef mówi o tak zwanej Praskiej Wiośnie. Była to próba demokratyzacji ustroju Czechosłowacji, nie bawiąc się w szczegóły – chcieli mniej Rosji w swoim państwie. Rząd czechosłowacki otrzymał kilka ostrzeżeń, nie ugiął się, no i mieliśmy interwencję zbrojną Układu Warszawskiego (wojska ZSRR, Bułgarii, NRD – ich z 10ciu było – Polski, Węgier). Sytuacja była naprawdę niewesoła, rozpędzano manifestacje. Dokonano kilka aktów samospalenia w proteście przeciwko komunie… Czechy wspomina o cioci Jugosławii, bo ponoć Tito dzwonił do Dubczeka (ówczesny szef Czech, który właśnie chciał wprowadzić tzw. socjalizm z ludzką twarzą) i proponował, że przyleci do Pragi i pomoże mu poradzić sobie z Moskwą.

Hradczany. Przepiękna dzielnica Pragi. Szkoda by jej było.

Kosowo. Wracamy do Słowian… Kosowo zrobiłam synem Serbii. Jest to bardzo sporne, sama znalazłabym szereg argumentów, że to nie jest odpowiednia korelacja rodzinna. Ale taką wizję sobie założyłam i się będę jej trzymać. Zgadzam się jednak z tym, że komuś to się może bardzo nie podobać.

Prawda jest taka, że ziemie Kosowa od zawsze należały do Serbii, ale w XVII wieku zaczęli się wprowadzać Albańczycy. W efekcie: na ziemiach historycznie serbskich mieszkają Albańczycy i stąd cały konflikt w Kosowie. Mało tego. Kosowe Pole jest uznawane za kolebkę narodu Serbskiego. To trochę tak, jakby nam ktoś chciał zabrać Wielkopolskę. Nie dziwię się Serbom, że nie chcą uznać Kosowa, ale i nie dziwię się mieszkańcom Kosowa, że chcą wywalczyć niepodległość. Ciężko jest też nakreślić napięte stosunki między Serbią a Kosowem. Serbia ma świadomość, że powstał taki twór i ogólnie podejrzewam, że chcieliby, żeby sytuacja się wyklarowała. Z drugiej strony – ciągle nie uznają Kosowa za osobny byt.

Kosowa z państw UE nie uznały: Słowacja, Bułgaria, Hiszpania, Grecja i Cypr. Ponadto Rosja i Chiny. Czyli wszystko co ma w sobie duże mniejszości narodowe bądź etniczne.

Stwierdziłam, że skoro ten kraj (uznany przez ponad pięćdziesiąt państw na świecie, w tym i Polskę) ma trochę z tego i tego, to czemu nie miałby być dzieckiem Serbii i Albanii? Autor wymyślił jakieś lipne metryki dla postaci (np. Polska ma dziewiętnaście lat) to w sumie, czemu też mam się w to nie zabawić? Kosowo wygląda na południowosłowiańskie czternaście lat, a na każde inne dwadzieścia. Już wyjaśniam – na południu dzieci szybciej dojrzewają.

Dowcip kosowski: Serbia jak Nokia – coraz mniejsza i mniejsza.

Wojwodina. Ta postać jest solą w oku Gilberta. Bowiem Wojwodina jest prowincją serbską, która ma autonomię i na terenie której mieszka bardzo dużo Węgrów. Był kiedyś nawet taki dowcip: Serbski celnik miał dobry humor i powiedział do węgierskiego turysty, że może przenieść przez granicę cokolwiek zechce. Na to węgierski turysta odpowiedział: „To chcę ten słupek graniczny przenieść w okolice Nowego Sadu.” Nowy Sad to główne miasto Wojwodiny. Tak więc Węgry nie chciała Prus, bo wolała innego złego chłopca, sorry Gilbert… Wojwodina nie przejawia tendencji separatystycznych, czasami coś się jej omsknie, ale szybko się wycofuje. Serbia z tego, co udało mi się wyszperać – całkiem o nią dba, tłumacząc się, że to wymóg, aby wejść do UE (może ma gdzieś w głowie wizję Węgier z patelnią, która przyłoży mu, jeśli zaniedba ich córkę?).

Sofia. Stolica Bułgarii.

Advertisements

2 thoughts on “Zjazd rodzinny raz proszę IV

  1. Nox… Ja ci to kiedyś komentowałam nawet ;D Kocham twoje teksty, całą twoją twórczość, a ostatnio jej nie mogłam znaleźć… Masz deviantarta czy coś? ^^”

    • Bardzo dziękuję za komentarz 🙂 Cieszę się, że dostarczyłam Ci rozrywki.
      Miałam, niestety przez ponad rok nie mogłam z niego korzystać, więc uznałam za bezsensowne prowadzenie go. Z tego co pamiętam, tutaj wiszą wszystkie moje teksty 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s