Zjazd rodzinny raz proszę III

Część trzecia o tym, jak Prusy odkrywa wdzięki słowiańskich kobiet

W kuchni przybyło tobołów, opiaszczone kawałki smażyły się i zamieniały, ku uciesze Gilberta, w kotlety. Raivis pracowicie ścierał świeżego, dla odmiany, ogórka na tarce, a nad nim stał wujek Macedonia i leniwie obierał jabłuszko. Na parapecie okiennym siedziała nieznana Prusom dziewczyna i paliła papierosa. Litwa z wesołą miną zajmował się ziemniakami. Prusak zajął miejsce obok.

Dziewczę z okienka wypuściło powoli stróżkę dymu, strzepnęło popiół i spojrzało ciekawsko na Gilberta. Nie była ładna, ale i nie brzydka. Pospolita, a jednak jakaś swojska. Biała spódnica w czarne wzorki i czarna bluzka. Okulary przeciwsłoneczne przytrzymywały grzywkę.

– Michaela Machacková, Słowacja – pomachała mu w końcu, a Prusak zorientował się, że się na nią gapił.

– Misia – powiedziała ciocia Bułgaria, zdejmując z niego marynarkę Taurysa i ubierając w fartuch.

Prusy z konsternacją zerknął na koszmarny granatowy fartuszek w koślawe kółka. Zaczął się zastanawiać, czy te smarkate dzieci Unii Lubelskiej, czyli Polska z Litwą, nie zaplanowali sobie tego wszystkiego wcześniej w ramach rewanżu za jakieś dawne zatargi. Bądź co bądź, częściej byłem górą, ha!

Jakby na potwierdzenie tych słów, Taurys podał mu swój nożyk, kosz z obierkami i miseczkę ziemniaków, a sam poszedł szukać innej roboty dla siebie. Prusy obrócił w palcach ubabrane od ziemi warzywo i niechętnie zaczął obierać.

W tym momencie do kuchni wpadł Feliks, skręcił ślizgając się po podłodze i wskoczył za stół. Po chwili przybiegł Josef.

– Zabiję tego gnoja!

Polska wystawił język tuż nad głową Gilberta. Prusy zastanowił się, czy nie dźgnąć go nożem.

– Chłopcy… – Ciocia Bułgaria pogroziła im chochlą.

– Cześć, Feluś – przywitała się wesoło Słowacja. – Widzę, że jak zawsze energia cię rozpiera.

Do kuchni przydreptał na swoich króciutkich nóżkach Waniuszka. Stanął tuż przy Gilbercie, wpatrzył się w niego, wyciągnął paluszek i zaczął bawić się wargą. Prusy poczuł, jak oko zaczyna mu latać. Taki tik nerwowy, nic nie poradzę…

– Misia! – rozpromienił się Feliks i zupełnie zapomniał o swoim zatargu z Josefem.

Czechy chciał wykorzystać ten moment przewagi, ale drogę zagrodził mu niby przypadkiem wujek Macedonia, wrzucając do koszyka skórkę z jabłka.

– Witaj, braciszku. – Słowacja zeskoczyła zwinnie z okna. – Przywiozłam ci twoje ulubione Horalky.

– Ho-co? – zdziwił się Gilbert.

– Słowackie wafelki. Felek bardzo je lubi – poinformował go wujek Macedonia, krojąc jabłko. – Importuje je w dużych ilościach.

Polska z wdzięcznością wziął siatkę i pocałował Misię w czoło.

– Moje. – Przytulił pakunek i znowu wystawił język w kierunku Czech, który zaczerwienił się ze złości.

– Moja siostra ma takie dobre serce – zaczął Josef pozornie spokojnie, ale nawet Obwód przesunął się bliżej Gilberta. – Dokarmia różnych łachmydrów.

Słowacja złapała się pod boki i pokręciła głową.

– Siostra? – Prusom aż ziemniaczek wypadł z rąk i potoczył się gdzieś pod stół. Gilbert zaklął i schylił się po niego, ale koło ręki przemknął Waniuszka i kopnął warzywo tak, że poleciało na drugi koniec kuchni. Po tym drobnym incydencie, Obwód wrócił na swoje miejsce obok jednej z nóg Prusaka, który zwalczył pokusę, żeby kopnąć tego małego Iwana w odwecie za ziemniaczka. Namęczył się nad nim. Miał dużo nierówności i dziur, trzeba było je wykrawać!

– Waniuszka, nie wolno – zbeształa ciocia Bułgaria.

A Prusak zastanowił się głęboko. Był pewny, że istniało coś takiego jak Czechosłowacja. Tak jak Austro-Węgry, a skoro Erzsébet i ten dupek, Roderich, byli małżeństwem, to analogicznie…

Czechy zaśmiał się krótko. – Ano siostra. Koniec naszej rodzinki. Słowianie Zachodni w komplecie. Jest jeszcze Łużyce, ale… Jest na nas obrażony, bo nie wspieramy go przy jego marnych próbach utworzenia własnego państwa. Taki nijaki gość, nie ma co po nim płakać.

– Jeszcze jednego słowiańskiego kraju Europa może nie znieść – dołączył się Feliks. – Szczególnie, że on by chciał utworzyć to swoje państwo gdzieś na pograniczu ziem moich, twojego brata i tego tu – machnął ręką w stronę Josefa.

– Niedoczekanie jego – poparł Czechy.

Bracia zamarli. Słowacja zachichotała.

– Widzicie, jak wy się ładnie umiecie razem zgadzać?

Josef niemal uciekł z kuchni, wołając Ukrainę, a Feliks nagle wydał się niezmiernie zainteresowany pomocą przy szukaniu obieraczki dla Taurysa.

– To wy nie jesteście małżeństwem? – upewnił się Gilbert, zerkając kątem oka na Waniuszkę, który patrzył wprost na niego. Prusak czuł się jak na jakimś pojedynku snajperskim.

– Byliśmy – uściśliła Słowacja, wyjmując następnego papierosa z paczki, którą położyła na blacie stołu.

– Siostra i brat? – zamarł Prusy. Zastanawiał się, czy jeśli upuści nóż, Obwód w niego kopnie, rozbeczy się i zabiorą go gdzieś daleko.

– Dzieci z nas i tak by nie było. – Michaela przypaliła papierosa od zapałki. – U nas to normalne, pobierają się ci, co mają jakiś interes do siebie. Łatwiej było się po I Wojnie Światowej wybić jako małżeństwo.

Wszyscy taktowanie milczeli.

– Kochałam go – zapewniła po chwili. – Ale strasznie mnie wk… wnerwiał. Wzięliśmy aksamitny rozwód.

– Aksamitny? – zapytał Gilbert z lekką paniką w głosie, bo Waniuszka zaczął ślinić się na jego buty.

– Wiesz, bez beku, bez wzajemnych oskarżeń, jak cywilizowane kraje.

Feliks pracowicie szukał czegoś w dolnej półce. Słowa Słowacji chyba go wzburzyły, bo poderwał się gwałtownie i uderzył głową w otwartą szufladę.

– Kurwarszawa… – bluzgnął, ale zobaczył naganno-współczujący wzrok cioci Bułgarii. – Wy macie po prostu hopla na punkcie aksamitu! Aksamitny rozwód, aksamitna rewolucja, Czechy nic po męsku nie umie zrobić! Aksamitek jeden, cholerny!

– Felek, wiemy, że boli cię główka, ale nie obrażaj brata – powiedziała pogodnie ciocia Bułgaria.

– Poza tym, jedno wyzywało drugie, że marnuje ciężko zarobione pieniądze!

Słowacja wzruszyła ramionami i zaciągnęła się.

Wujek Macedonia skończył oprawiać jabłko i podał kawałek Waniuszce. Chłopczyk wyciągnął rączki, wziął, powąchał i spojrzał spode łba na mężczyznę. Wujek Aleksandar się roześmiał. Obwód jeszcze bardziej się naburmuszył. Przez kręgosłup Gilberta przeszedł dreszcz, gdy zobaczył, jak małe białe ząbki szarpią nieszczęsny kawałek jabłka. Przynajmniej to Iwanowe nasienie na chwilę się odczepiło.

Taurys wrócił na miejsce ze śmiesznym nożykiem i zaczął pomagać Prusakowi w obieraniu.

– Rozwiedliśmy się, bo czułam się niedoinwestowana – poskarżyła się Słowacja, wypuszczając kłąb dymu. – Jak twój chłop nie umie o ciebie zadbać, to musisz to sama zrobić.

– Poczęstujesz? – Feliks najwyraźniej zrezygnował z kłótni i tęsknie spojrzał na paczkę papierosów.

Taurys pogroził mu śmiesznym nożykiem.

– Felek, wiesz, w sumie jesteś starszy – powiedziała powoli Misia – ale ja tam sądzę, że więcej kopcić nie powinieneś. Nie będę pokazywać palcem, ale właściciel największej na świecie elektrowni węglowej chyba powinien ograniczać emisję gazów…

– Kurna, zrozumiałem – mruknął Polska i podszedł do lodówki.

Prusy zauważył, że obieranie śmiesznym nożykiem idzie Litwie dwa razy szybciej niż jemu.

– Co to jest? Tak, to, co trzymasz w ręce.

– To? – Taurys uważnie obejrzał kuchenny przyrząd, jakby szukał podpowiedzi. – Obieraczka, Felek mówi czasami na to skrobaczka, a jak szpanuje przed Śląskiem, to szkrobaczka.

– Wymień się – zażądał Gilbert. Litwa posłusznie spełnił życzenie.

Feliks z niezwykle rozradowaną miną wyjął z lodówki pękaty gliniany garnuszek z jednym uchem. Podskakując radośnie, dopadł szuflady i wygrzebał łyżkę. Ciocia Bułgaria westchnęła, mamrocząc coś o dużym dziecku. Polska nabrał sporą porcję białej pianki z garnka na łyżeczkę i niezwykle sumiennie zaczął ją oblizywać. Prusy z mściwą radością czekał, aż ciocia Bułgaria go ochrzani, ale kobieta rzekła tylko:

– Nie jest za mało słodka?

Feliks podniósł kciuk w górę.

– Och, to dobrze, jak ostatnio dałam za dużo cukru, to potem nawet Iwankowi nie smakowała… No to teraz się hamowałam. – Ciocia Bułgaria pracowicie przekładała kotlety z patelni do piekarnika. – Och, Felku, kochanie, słyszałam, że organizujesz razem z Oleną jakieś zawody sportowe.

– Euro 2012 – burknął Polska, przyglądając się łyżce.

– To dobrze – powiedziała kobieta takim tonem, że nawet Prusy przeczuł, iż Feliks ma kłopoty. – To dobrze, że się dogadujecie, mężczyzna nie powinien iść przez życie sam.

Polska o mało nie udławił się łyżką, bo znowu wsunął ją do ust, w poszukiwaniu resztek smaku bitej śmietany. Łotwa zwiesił głowę nad miską z jakimś sosem. Wujek Macedonia pogłaskał po główce Obwód, który pokazał mu zęby. Prusy stwierdził, że obieranie tym czymś idzie mu o wiele lepiej. Z satysfakcją spojrzał na stosik gotowych ziemniaczków Litwy.

Był większy niż jego. Prusak lekko się podłamał.

– Ciociu, też ciocia myśli, że lepszego sposobu na randkę nie mam! – zacietrzewił się Polska. – To jest ciężka praca, przerzucanie ton papierów, kombinowanie skąd wytrzasnąć tę całą forsę, to jest totalnie ciężka praca!

Taurys uśmiechnął się pod nosem.

– Olena to taka miła dziewczyna – ciocia Bułgaria zignorowała wybuch Feliksa. – Ja wiem, że ciebie tak ciągnie do Silviji od połowy lat dziewięćdziesiątych, ale Felek, spójrz prawdzie w oczy, wy wspólnej przyszłości to nie macie. Do Chorwacji masz daleko, związek na odległość to wyzwanie.

Polska spurpurowiał i to prawdopodobnie ze złości.

– Siostro – powiedział spokojnie wujek Macedonia. – Daj młodym układać swoje życie jak chcą.

– Aleksandarze, dobrze wiesz, że ja pragnę tylko ich szczęścia. Felek z Nastką to się nie dogada, bo Nastka woli Iwanka.

Uśmiech Taurysa zniknął.

– Totalnie nie potrzebuję nikogo, jest mi dobrze! – krzyknął Polska.

– Dobrze, Felek, ale wiedz, że bardzo aprobuję wasze wspólne działania z Oleną – rozpromieniła się ciocia Bułgaria.

Wujek Macedonia lekko poklepał Raivisa, który do tego stopnia wcisnął głowę w miskę z sosem, że zachodziła obawa, że się utopi.

– Ciociu, daj mu spokój. – Słowacja zgasiła papierosa. – To tylko mężczyzna, oni dorastają powoli.

Prusy uknuł teorię. Taurys tak długo siedział na usługach u Polski, a potem Rosji, że tajniki szybkiego obierania i sprzątania ma w małym palcu. Dlatego radził sobie z ziemniakami lepiej. Bo ja wiadomo, ziemniaki jedzą biedaki…

– Kto tu jest mężczyzną? – Do kuchni wrócił Josef, niosąc kilka waz na zupę. – Chyba nie ta panienka? – Wskazał na Feliksa, który wystawił język.

Obwód, ciągle ignorowany przez Gilberta, najwyraźniej stracił zainteresowanie. Podszedł do Łotwy. Raivis po raz kolejny stanął oko w oko ze śmiercią, teraz w postaci zawału serca.

– Wszyscy wiedzą, że Felek woli sukienki i chłopców – zachichotał Czechy.

Polska pokazał mu środkowy palec. Ciocia Bułgaria odgarnęła przedramieniem kosmyk niesfornych włosów.

– Jeśli tak – zaczęła powoli – to… Kurcze, a ten brat Gilberta to porządny jest?

Prusy prawie obrał swój palec. – Słucham?

– Za porządny na Felka! – tubalnym głosem oznajmił Josef.

– Pepino, pochwal się cioci marynarką – powiedział Polska, niby od niechcenia.

– Jaką marynarką? – zdziwił się Czechy, patrząc na swój sweter.

– No właśnie – rzucił Feliks i uśmiechnął się parszywie.

– Słuchaj, ty…

Słowacja podeszła do Polski, odebrała mu łyżkę, którą trzymał jakby była nożem, i zanurzyła ją w bitej śmietanie.

– A pan Austria jest z dobrego domu – powiedziała ciocia Bułgaria, patrząc gdzieś w okno.

– Żaden Austria! – wrzasnęli jednocześnie Czechy i Polska.

– Znowu się zgadzacie – powiedziała Misia, chichocząc i zasłaniając kokieteryjnie swój uśmiech łyżką.

– Ciociu! – zawył Feliks. – Radzę sobie doskonale, jak będę radził sobie kiepsko, to spróbuję wyrwać Węgry!

Ciocia Bułgaria pokiwała głową z aprobatą. Prusy zauważył, że Raivis z bardzo wesołą miną pisze coś na komórce. Ziemniaków zostało już tylko kilka…

– A, właśnie, bo ja przyszedłem, bo Olena płacze, że nie może znaleźć dwóch takich samych obrusów – przypomniał sobie Josef.

Ciocia Bułgaria zacmokała, pokręciła głową, wytarła ręce w fartuch, kazała Raivisowi pilnować kotletów i wyszła z kuchni. Łotwa w popłochu schował komórkę do spodni. Waniuszka podszedł do wujka Macedonii i pociągnął za nogawkę. Mężczyzna pogłaskał go po główce. Obwód znowu pokazał zęby. Prusy doszedł do wniosku, że on się tak chyba uśmiecha.

Z ogrodu dobiegło bardzo natarczywe trąbienie i wrzaski.

– Silvija! – wrzasnął Polska i rzucił się do drzwi.

Czechy próbował podstawić mu nogę, ale Feliks szybko zmienił rytm swoich kroków, wycelował tak, żeby boleśnie nadepnąć na stopę Josefa i czmychnął z kuchni, nim jego starszy brat zdążył go kopnąć drugą nogą.

– Chyba rzeczywiście coś jest na rzeczy z tą Chorwacją… – stwierdziła Misia, odłożyła łyżeczkę i schowała bitą śmietanę do lodówki.

Czechy klnąc, obtańcował na jednej nodze całą kuchnię, a gdzieś na wirażu omal nie zdeptał Raivisa, którego uratował wujek Macedonia. Kotlet trzymany przez Łotwę z plaskiem wylądował na podłodze. Wujek Macedonia podniósł go i dorzucił do tych w piecu. Prusy wytarł ręce w paskudny fartuch. Zaczął obmyślać plan, jak skumać się z Joszką i nakopać Polsce. Najgorsze było to, że Obwód wrócił w pobliże kolana Gilberta i nawet stanął bliżej niż poprzednio.

Taurys westchnął: – Zaraz tu będzie istne pandemonium.

Miał rację. Do kuchni wpadła rozchichotana dziewczyna, a tuż za nią Felek. Dziewczyna była pięknie opalona, ciemne włosy związała wysoko w kucyk, długie kolczyki z muszelek zwisały jej aż do ramion. Miała ubraną króciutką spódniczkę i bluzeczkę na ramiączkach. Prusak przyznał, że była całkiem zgrabna. Jednak zupełnie inna jej cecha przykuła jego uwagę. Jeśli ktoś powiedziałby, że jest siostrą bliźniaczką Polski – uwierzyłby. Pomimo tych wszystkich wizualnych różnic, tych dwoje zdawało się dzielić pokrewieństwo dusz, dziewczyna była takim Feliksem w spódnicy… No, w sumie Polska pod tym względem sam sobie radził. Felek w spódnicy to nadal Felek.

– Wujcio! – Dziewczyna zaczęła obcałowywać wujka Macedonię, chociaż w rękach nadal trzymała siatki i jedną z nich trafiła Raivisa. Natychmiast go przeprosiła i też wycałowała.

Obśliniła każdego, kto znajdował się w pokoju, łącznie z Gilbertem, po czym zorientowała się, że nie wie, kim on jest.

– Silvija! Chorwacja! – przedstawiła się, odszukała dłoń Prusaka, uścisnęła ją mocno i szeroko się uśmiechnęła.

– Gilbert, Prusy – rzucił niemrawo Gilbert, patrząc, jak Obwód odsuwa się za jego nogę.

– Cześć, Waniuszka – powiedziała Chorwacja i potargała mu włoski. Chłopczyk wyginął usta w podkuwkę.

Prusy zauważył, że dziewczyna co najmniej trzy razy obiegła cały pokój, nim odłożyła siatki na blat, a raczej rzuciła nimi.

– Silciu! – w drzwiach pojawiła się ciocia Bułgaria z zapłakaną Ukrainą.

– Ojejej! – krzyknęła Chorwacja. – Cio się śtało?

Silvija podbiegła do Oleny by ją tak wyściskać i wycałować, że Ukraina zaczęła się śmiać przez łzy. Zaraz za nią pojawił się Feliks.

– Totalnie mnie nie obchodzi na jakim obrusie jemy – zapewnił. – Jestem daltonistą.

Chorwacja złączyła dłonie i przycisnęła je do piersi. – Jelenko, on jest daltonistą, a ja twoje specjały mogę jeść nawet z podłogi w publicznym kiblu, tak generalnie!

– Wszyscy mężczyźni są w jakimś stopniu daltonistami – zauważyła Słowacja, pomagając Łotwie z ostatnimi kotletami. – Widzą znacznie mniejszą gamę barw niż kobiety.

Silvija machnęła na nią ręką.

– Generalnie toto jest wina Pepina! – zawyrokował Polska. – Debil żre jak świnia, upieprzył ci wszystkie obrusy, to teraz nie ma i, choćbyś nie wiem co zrobiła, nie wyczarujesz takiego. Czekaj! Mam pomysł! Weźmy jedno białe prześcieradło, jedno czerwone, jakieś niebieskie majtki przy jednym z końców damy i żremy na fladze Czech!

– Żebym tobie czegoś nie upieprzył! – zagroził Czechy.

– Już upieprzyłeś, oddawaj Zaolzie!

– Podpieprzyłeś mi flagę!

– Byłem pierwszy, nananana! – Polska zagrał na nosie.

W ten cały rozgardiasz weszła następna dziewczyna. Prusy zamrugał kilka razy, bo nie mógł uwierzyć. O ile Silvija była damskim odpowiednikiem Feliksa, to teraz stał przed nim damski odpowiednik Raivisa. Taka mała myszka, niby to się uśmiechnęło na widok pocieszających Olenę Feliksa i Silviji, niby to grzecznie przywitało się z ciocią Bułgarią, niby ukłoniło mu się… Ale sposób jej chodzenia, sposób w jaki egzystowała w tej zatłoczonej słowiańskim motłochem kuchni, jej ubiór – granatowa garsonka – to wszystko przywodziło na myśl kogoś bardzo nijakiego, wystraszonego, kogoś kto chce zniknąć.

– Kto to jest? – Prusy zapytał Litwę.

– To jest Dunja Vošnjak, Słowenia.

Dunja nie zadała sobie trudu, żeby przywitać się z Gilbertem, a raczej zadała sobie trud, żeby go ominąć jak najszerzej. Uściskała się za to nieco nieporadnie z Raivisem, podpytała go o przygotowania, podała rękę do ucałowania wujkowi Macedonii, który najwyraźniej postanowił pobyć dżentelmenem.

Polska i Czechy szli właśnie na łyżki do herbaty, wrzeszcząc po sobie, który z nich jest większym palantem. Ciocia Bułgaria ściskała się z Silviją i pytała, co tak wcześnie przyjechały.

Prusy siedział dokładnie na środku kuchni, od całego harmidru odgradzał go stół. Po lewej miał walczących braci, śmiejącą się Ukrainę, śmiejącą się głośniej Chorwację i górującą ciocię Bułgarię. Po prawej zaś stali spokojnie Łotwa ze Słowenią i rozmawiali, wujek Macedonia kiwał głową, co jakiś czas, na znak, że też bierze udział w konwersacji, nawet jeśli nie werbalny. Naprzeciw Gilberta Słowacja opierała się o szafkę, paląc papierosa i uśmiechając się w bardzo Feliksowy sposób. Obok Prusaka po jednej stronie siedział Litwa i bawił się wargą, patrząc na kupę kartofli – chyba coś przeliczał; z drugiej strony do jego uda tulił się Waniuszka najwyraźniej zdekoncentrowany zamieszaniem.

Prusy czuł się jak na wojnie. Nikt nic nie wie, a wszyscy i tak robią swoje. Tylko że on był zdecydowanie poza rozgrywką.

– Hai ja! – wrzasnął Polska i dźgnął Czechy łyżeczką do herbaty w okolice piersi.

Josef spojrzał na ten morderczy akt z politowaniem, wyrzucił własną broń i założył Feliksowi nelsona – z racji swojego wzrostu – poszło bardzo łatwo. Polska wierzgnął, ale na nic się to zdało. Josef chwycił go wolną ręką za włosy i potarmosił boleśnie. Feliks w akcie desperacji kopnął na oślep, podciągając kolano najwyżej jak umiał. Z dobrym skutkiem, bo Josef go puścił i skulił się.

– W co cię trafił? – Michaela zapytała z podejrzanym śmiechem.

– W Pragę – wystękał Czechy.

Uła, pomyślał Gilbert. To musiało boleć. Nie wróży Polsce długiego życia.

– Musisz dbać o swoje klejnoty – zachichotała Misia.

Do kuchni wbiegł pies. Konkretnie dalmatyńczyk. Zaczął skakać, szczekać, gonić, ślinić wszystkich jeszcze bardziej niż Chorwacja i piszczeć.

– Dalmacja, leżeć! Siad! Niegrzeczny piesek! – Silvija próbowała uspokoić dalmatyńczyka.

Pies podbiegł do Waniuszki, trącił go nosem, a chłopczyk zaczął wrzeszczeć i płakać tak głośno i przejmująco, że Gilbert rozważył wzięcie go na ręce. Wyręczyła go Słowacja, która podbiegła niemal natychmiast i zajęła się Obwodem. Papieros spokojnie dymił sobie w zlewie, obok pomidorów. Waniuszka w momencie znalazł się w jej ramionach, a ona sama zaczęła go tulić, całować i szeptać coś do ucha. Dalmacja usiadł na tylnich łapach i wyglądał, jakby gotował się do skoku na Michaelę. Ale po chwili stracił zainteresowanie i położył zaśliniony pysk na spodniach Gilberta.

– A idź ty! – wrzasnął Prusak i poderwał się.

Wyemigrował szybko w okolice pleców wujka Macedonii, bo Dalmacja zdawał się uspokoić, gdy mężczyzna schylił się i poklepał go przyjaźnie po grzbiecie. Pies machał tak radośnie ogonem, że niemal boleśnie obijał nim nogę Prusaka. Ten, nie mając już gdzie się cofnąć, przepchał się obok Łotwy, jego wystawiając na spotkania trzeciego stopnia z rozochoconym Dalmacją.

– Co jest gorsze od zaślinionego dalmatyńczyka?! – warknął Gilbert, gdy Dunja podała mu papierową chusteczkę.

– Sto jeden dalmatyńczyków – rzucił przekornie Raivis.

Słowenia zakryła usta dłonią i zachichotała. Prusak w myślach przeklął Łotwę i wszystkich Słowian.

– Waniuszka nie płacz, to tylko piesek. – Ciocia Bułgaria próbowała uciszyć szloch Obwodu.

– Uczulenie ma – stwierdziła Misia. – Bałtyk, a Adriatyk to zupełnie inne klimaty, źle reaguje na Dalmację.

Chodziła z nim w te i we w te, kołysząc w ramionach. Josef spojrzał na nią jakimś dziwnym wzrokiem i nawet machnął Feliksowi, że zawieszenie broni mają, na co ten zgodził się, kiwając głową.

Chorwacja uporała się z psem, zaciągając go za kark na werandę. Feliks chciał jej pomóc, ale krzyknęła, że sobie poradzi. Nie radzili sobie za to Raivis i Dunja przy zupach. Polska ruszył w ich stronę. Gdzieś w połowie kuchni potknął się o nogę Josefa, wystawioną tym razem przypadkiem, bo Czechy próbował nawet brata ratować, ale ten był już dalej, brnął do przodu i próbował złapać równowagę. Wyrżnął się dokładnie przed Łotwą tak, że mógł pocałować jego buty. Raivis mimo wszystko zbladł. Metr dalej i Polska byłby na jego miejscu, a on za oknem. To nie był dobry dzień Łotwy.

Waniuszka zaczął się śmiać równie głośno i przejmująco, co wcześniej płakał.

– Wujek się wywalił – powiedział tak wyraźnie, że Gilbert krzyknął zaskoczony.

– Tak, a myślisz, że zająca złapał? – zachichotała Słowacja, stawiając Obwód na ziemi.

Waniuszka energicznie pokręcił głową.

– Nie? A to głupi wujek – zagadnął go Czechy i Obwód pokazał zęby.

Tymczasem Słowenia przy małej pomocy Łotwy i wujka Macedonii zdołała doprowadzić Polskę do stanu używalności.

– Dzięki, Dusia – wymamrotał Feliks, a potem bluznął coś o pepiczkowych nogach, ale tak, żeby ciocia Bułgaria nie usłyszała.

Prusy podrapał się w głowę. Już wiedział, dlaczego kuchnia Ukrainy jest większa niż salon. Było tu… Raz, dwa, trzy… Dziewięć osób? Do całej słowiańskiej zgrai dołączyły jeszcze dwie kobiety. Były zakryte ubraniem od stóp do głów, jak muzułmanki. Bo chyba nimi były.

Wujek Macedonia w zaskakująco krótkim czasie zdążył przebyć kuchnię (zaskakująco krótkim biorąc pod uwagę jej rozmiary i długość jego nóg) i przywitać się z kobietami. Wskazał w stronę Gilberta.

– Gilbercie, to jest Bośnia, a to jest Hercegowina.

Kobiety zachichotały, a wujek Macedonia z konsternacją podrapał się po karku.

– Albo na odwrót. Wybaczcie. Sanja i Sonja, bliźniaczki.

Prusy wstał i podszedł, nie bardzo wiedząc, jak ma się przywitać z kimś, kogo widoczne są tylko oczy. Gdy zbliżył się, zrobiło mu się gorąco. W kraju, u swojego brata, widział kobiety rozebrane niemalże do naga, w zwiewnych sukieneczkach, króciutkich spódniczkach, wydekoltowanych bluzkach i tym podobnych. Żadna nie zrobiła na nim takiego wrażenia jak te dwie. Nawet długie opalone nogi Chorwacji były niczym w porównaniu z tymi pięknymi oczami. Pięknymi, głębokimi, o miodowym kolorze, ukrytymi za gęstą kurtyną ciemnych rzęs.

Prusak poczuł, że się rumieni. Gdy Sanja i Sonja minęły go i znalazły się za jego plecami, poczuł, że serce wali mu jak oszalałe, a nogi ma miękkie. Nigdy nie pomyślałby, że oczy jakiekolwiek kobiety mogą być tak pociągające…

Raivis podał Dusi jakiś słoik i skierował się w stronę drzwi. Feliks pokuśtykał za nim. Taurys zdjął fartuch i wziął obie marynarki (swoją i pożyczoną Gilbertowi). Prusak też zdjął fartuch i zdziwił się, jak bardzo się do tego paskudztwa przyzwyczaił.

Prusy zauważył, że wszyscy mężczyźni opuszczają kuchnię. Nawet Waniuszka przedreptał obok niego i skierował się do salonu. Gilbert uznał, że nie pozostaje mu nic innego, jak tylko pójść w jego ślady.

– Hej! Prusy! – zawołała za nim Michaela. – Wiesz, mam całkiem fajne baseny u siebie. Felek bardzo lubi do mnie jeździć. Może też wpadniesz?

Gilbert boleśnie zakopnął we framugę.

– A właśnie – zaciekawiła się ciocia Bułgaria – a ty jak tam, Misiu? Ja wiem, że jesteś rozwódką, ale to nie znaczy, że nie możesz mieć kogoś na oku.

Słowacja westchnęła, bo przyszła kolej na swatanie jej, i odparła:

– Właśnie nad tym pracuję, ciociu.

Wszystkie kobiety zachichotały radośnie, a Gilbert wypadł na korytarz, nie przejmując się faktem, że właśnie salwował się ucieczką. Zderzył się z Raivisem, który wracał do kuchni z zapomnianą wazą. Wyglądał, jakby miał zaraz zwymiotować albo się roześmiać i Prusak niestety obstawiał to drugie.

Przeklęte słowiańskie babska.

Objaśnienia:

Słowacja. Na terenie Słowacji w VII wieku powstało Księstwo Nitrzańskie. Ale zarówno ono, jak i Państwo Wielkomorawskie było zlepkiem plemion czeskich, słowackich i polskich (no i kilku innych), więc nie brałam go pod uwagę. Słowacja została młodszą siostrą Polski, młodszą, bo młodszą, ale raczej niewiele. Szczerze mówiąc, tak mi po prostu pasowało do rysu charakterologicznego. Trzech braci (jeśli nie wiesz, kim jest trzeci – patrz Łużyce) i jedna siostra, która jakoś załagodzi napięte stosunki. Ma w sobie coś takiego, że kiedy słyszymy o niej, myślimy: „A tam jakaś Słowacja… Pojeźdźmy gdzieś, gdzie jest ciekawiej.”, ale kiedy już tam jesteśmy – miłość od pierwszego wrażenia gwarantowana. Czemu Słowacja pali? Nie wiem. Pasowało mi to do jej wizerunku.

Horalky. Słowackie wafelki. Bardzo dobre.

Czechosłowacja. Pewnie może się nie podobać, że połączyłam opcje rodzeństwo i małżeństwo. Opcja rodzeństwo była konieczna, zgodnie z założeniami, które przyjęłam na początku – rodzeństwem są poszczególne grupy plemion. Natomiast koncepcja małżeństwa zgadza się z tym, co przyjął autor (Austro-Węgry). Poza tym, wszystko przecież jest umowne. Białoruś też lata za Rosją i jęczy mu, żeby się z nią (siostrą) ożenił. Z moich obserwacji stosunków czesko-słowackich na przestrzeli lat też wynika, że oni się nie mogą zdecydować, czy traktują się jako rodzinę, czy jako partnerów.

Łużyce. Obecnie jest to kraina historyczno-geograficzna leżąca w większej części w Niemczech, ale troszeczkę zahaczająca o Polskę. Kultura łużycka, inaczej kultura Serbołużyczan, jest zaliczana do kultur obszaru Słowian Zachodnich. O samych Łużycach można znaleźć wiele informacji choćby w Internecie. Zrobiłam z niego starszego brata Czech, Polski i Słowacji, ponieważ kultura łużycka sięga czasów prehistorycznych – uznałam więc, że będzie najstarszy (co nie znaczy, że najbardziej wpływowy). Potem przeszło mi przez myśl, że mógłby on być tatusiem tej trójki, oddanym do niemieckiego domu starców, ale to już było MOCNO potem, więc niewiele by z tego wyszło. W historii Słowian Zachodnich (Czechy, Polska) wielokrotnie można spotkać się z tym, że najstarszy brat jest pomijany w testamencie przez ojca, zabijany przez młodsze rodzeństwo, rezygnuje z tronu, bo coś tam. Skoro tak, czemu nie miałoby mieć to przełożenia na stosunki panujące w rodzinie u Zachodnich? Łużyce po II Wojnie Światowej rozpaczliwie usiłował uszczknąć trochę ziemi dla własnego państwa, ale Stalin był bezlitosny i w efekcie Łużyce nic nie wskórał. Jego charakter… Generalnie to jest ten typ człowieka, który chodzi i chodzi i dojść nie może.

Aksamit. Czesi i Słowacy coś lubią tę tkaninę, bo obalenie komunizmu nazywają Aksamitną Rewolucją, a rozpad na dwa osobne kraje Aksamitnym Rozwodem. Aksamitna Rewolucja faktycznie odbiła się bezkrwawo i nie pociągnęła za sobą kryzysu gospodarczego, a jeśli chodzi o Aksamitny Rozwód to często podaje się, że pieniądze szły raczej na inwestycje w Czechach niż w Słowacji. W takim razie można nie dziwić się Słowakom, że zażyczyli sobie własnego państwa. Ale niestety prawda jest taka, że ten rozwód poszedł raczej siłą rozpędu po zmianach ustrojowych, bo obie nacje nie były szczególnie zachwycone; zarzuca się rządzącym ówcześnie politykom, że byli zbyt ambitni i zaprzepaścili lata nienagannej współpracy, aby móc objąć władzę bez patrzenia na innych. Czesi i Słowacy byli przerażeni tym, co zrobili (rozwód), ale nie dało się tego cofnąć. Do dzisiaj są żale po obu stronach, z sondaży wynika, że Czesi bardziej tęsknią za Czechosłowacją.

Czechy nie oglądał się na Słowację po rozwodzie i ruszył z kopyta do przodu. Wykorzystywał wszelkie możliwe sojusze i twardo utrzymywał gospodarkę na dobrym poziomie. Słowacja po raz pierwszy została całkowicie sama. Przypłaciła to o wiele gorszym stanem gospodarki niż Czechy, pogorszeniem się stosunków z Węgrami, a także później niż bracia weszła do strefy NATO. Nie martwcie się jednak, bo obecnie odrobiła straty, trochę eksperymentując z ekonomią. Z pozoru genialne posunięcie, jakim było wprowadzenie euro, niezbyt się opłaciło, bo spadek gospodarczy ma spory, ale na podobnym poziomie co w Czechach.

Elektrownia węglowa. PGE Elektrownia Bełchatów S.A. – największa w Europie elektrownia cieplna (kondensacyjna) i największa na świecie elektrownia wytwarzająca energię elektryczną z węgla brunatnego. Cytat z Wikipedii. Do tego piła Słowacja, nie chcąc podzielić się papierosami z Polską.

Chorwacja. Jest prześliczną dziewczyną, a może potwierdzić to każdy, kto był w tym kraju. Uczyniłam ją damską wersją Feliksa z kilku powodów. Jednym z nich jest fakt, że jedna z koncepcji, skąd się Chorwaci wzięli mówi, że przyszli właśnie z terenów Polski i to są Chorwaci Biali. Inny powód podobieństwa do Felka to fakt ogłoszenia niepodległości jako pierwsza (rozpad Jugosławii). Jakoś mi się skojarzyło. Oba kraje okupiły swoją wolność serią krwawych, wyniszczających i bratobójczych walk.

Miłość Polski do Chorwacji? Raczej zauroczenie. Chorwacja w drugiej połowie lat 90. była ulubionym miejscem masowych wyjazdów na wakacje. Obecnie jest tam pełno Niemców.

Flaga czeska. Czesi chcieli mieć flagę biało-czerwoną, lecz niestety… Polacy byli pierwsi.

Imię Josef. Kiedyś było to drugie najpopularniejsze imię w Czechach, obecnie jest czwarte. Byłoby nawet wyżej, tylko osobno liczą Jozef, Józef i Yosyp, a także Joseph. Czesi ogólnie z imionami nie mają żadnych problemów. Właściwie u nich każda wersja jest dobra. Zdrobnień od Josefa w ogóle jest dużo ciekawych – Joska, Jožka, Josífek, Jožin, Pepa, Pepino, Pína, Pepča, Pepek… Tych ostatnich Polsce zdarza się zdecydowanie nadużywać.

W Czechach Jožka to odpowiednik naszego Jasia z kawałów.

Austria. Czechy go nie lubi z tego samego powodu co Polska. Zabory – jeśli można to tak nazwać w przypadku Czech. Jeśli potraktować rządy dynastii Habsburgów jako przejście pod rządy Austrii – Czechy właśnie jego wywalił przez okno, co było bezpośrednią przyczyną wojny trzydziestoletniej. Austria (Habsburgowie) rządził twardą ręką i odsunął od władzy Czechy (szlachtę czeską). Od tego czasu Czechy zajmuje się głównie życiem mieszczańskim, rozwija burżuazję i inteligencję, zajmuje się własną historią i ogólnie Austrię ma gdzieś. Ale w połowie XIX wieku, w okresie Wiosny Ludów, Czechy uznaje, że czemu monarchia ma się nazywać Austro-Węgry, skoro Czechy powinny być uznane za równoprawne. Roderich i Erzsébet trójkąta nie chcieli, więc usadzili Josefa. Niepodległość przyszła dopiero po I Wojnie Światowej. Wiadomo, że tuż przed II Wojną Światową Czechy został wcielony do Rzeszy Niemieckiej – i znowu znalazł się w jednym domu z Austrią. To może człowieka zdenerwować.

Słowenia. Dość rzadko wymienia się ją przy czymkolwiek. Wszyscy jeżdżą albo do Chorwacji, albo do Włoch. Słowenia ma króciutką linię brzegową (47 kilometrów), część jej ziem poszła na rzecz Włoch, a część na rzecz Chorwacji. Połowę powierzchni tego kraju zajmują lasy, a drugą pola uprawne. Słowenię często się przeocza lub myli ze Słowacją (co mnie przeraża). Dlatego Słowenia, chociaż ma wiele do zaoferowania, woli siedzieć cicho i nie zwracać na siebie uwagi. Innymi słowy – nie umie się zareklamować, żeby ją poznać trzeba wykonać pierwszy ruch. Ale w tym milczeniu i robieniu swoje jest metoda, bo cytując za Wikipedią: Słowenia uznawana jest za najszybciej rozwijający się kraj spośród dziesiątki nowych państw UE i jeden z najszybciej rozwijających się w ramach całej organizacji.

Sami mieszkańcy Bałkanów często mówią, że Słowenia nie zalicza się już do bałkańskich państw. Jest zbyt europejska.

Dalmacja. Zwierzęciem narodowym Chorwacji jest dalmatyńczyk. Dlatego kraj otrzymał takiego pieska. Dalmacja, choć najcudowniejszy na świecie, jest także bardzo niebezpieczny. Na Wybrzeżu Dalmatyńskim można nabawić się najróżniejszych obrażeń, wszędzie czyhają niebezpieczeństwa: oparzenia słoneczne, świetnie rozwijająca się populacja jeżowców (małe stworzonka żyjące w morzu, nie większe od kobiecej pięści, mające pełno kolców; kiedy się na jednego niego stanie albo nie-daj-borze, uderzy się w niego z większą siłą – te kolce zostają w ciele i trzeba szybko jechać do szpitala, żeby je wyjęli, samemu się tego nie zrobi, bo owe kolce są bardzo łamliwe i najczęściej można się ich pozbyć tylko operacyjnie; to najczarniejszy scenariusz, sama wlazłam parę razy na jeżowca i wychodziłam z tego najczęściej tylko podrapana), spotykane okazjonalnie meduzy z parzydełkami (osobiście nie widziałam się z nimi nigdy, mój ociec płynął obok jednej, a znajomi opowiadali, że byli z jakimś dzieciątkiem małym, które bało się wody i wreszcie jak w nią wlazło, to miało spotkanie trzeciego stopnia z ową meduzą i chłopczyk po dziś dzień ma wodowstręt), plaże są kamieniste (nie wiem, ile razy rozharatałam się tam o skały), zasolenie Adriatyku jest dość spore (gdy woda chlupnie ci do oczu, brodzisz po omacku do plaży, aż dorwiesz jakiś ręcznik, żeby przetrzeć patrzałki, bo piecze niemiłosiernie), kiedyś to jeszcze istniało niebezpieczeństwo min zostawionych tam po wojnie i trzeba było uważać z dzikimi plażami – jak jest teraz – nie wiem. Pomimo tego wszystkiego – kocham Dalmację i wszystkim polecam wyjazd.

Uczulenie Obwodu. Postać Obwodu jest wzorowana na moim kuzynostwie, które jest teraz dokładnie w tym wieku. I tyle się nasłuchałam o wszelkiego rodzaju uczuleniach, że pomyślałam, że w każdej rodzinie musi być jakiś alergik, a dziecko bez alergii to jakieś chore dziecko. Obwód Kaliningradzki znajduje się oczywiście nad Bałtykiem, a Dalmacja nad Adriatykiem. Ziemia a niebo – tak bym to określiła, wiem że mało patriotycznie. W każdym razie – zupełnie inny klimat. Poza tym, uczulenie na psią sierść jest raczej popularne, nie?

Bośnia i Hercegowina. Z tymi to jest problem. Generalnie nie ma większego znaczenia, która jest która. Nie ma nawet wyszczególnionych granic, gdzie kończy się jedna kraina, a zaczyna druga. Bośnia teoretycznie powinna być większą babką, bo zajmuje 2/3 kraju, a Hercegowina pozostałą 1/3, ale to naprawdę nie ma żadnego znaczenia. To państwo jest kwintesencją hasła Kocioł Bałkański. Rządzą tam Chorwaci, Serbowie, Bośniacy i narzucony przez Zachód gościu, który dzierży wszystkich za mordy, żeby sobie nie skoczyli do gardeł. Kraj składa się z dwóch części: Republiki Serbskiej i Federacji Bośni i Hercegowiny. Obie części rządzą się same jeśli chodzi o sprawy wewnętrzne. Jest to sytuacja potwornie niewygodna, ale nie znalazł się nikt, kto jakoś by ją rozwiązał. Wygląda to tak, że Bośniacy to Chorwaci (według Chorwatów) albo Serbowie (według Serbów), którzy przeszli na islam, i rzeczywiście – to muzułmański kraj. W każdym razie – Bośnia i Hercegowina nie cierpią Serbii. Trudno się dziwić, zważywszy na to, że to on rządzi im właściwie połową kraju (chociaż ma własny), a wojna serbsko-bośniacka była niezwykle krwawa i Bośniacy nie mogą do dziś zapomnieć, co zrobiono z Sarajewem (miasto po wojnie wyglądało niemal jak Warszawa po powstaniu).

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s