Trójkąt słowiański IV

Rozdział IV

Słowackie budzenie na „zimne stópki”. Rozbiór Czech – zaborcy kłócą się o wartości procentowe. Sam zainteresowany proponuje ze znużeniem jeszcze trzeciego zaborcę. Rodzeństwo snuje dywagacje nad rozmnażaniem się Serbii i Łużyc. Słowacja sugeruje najazd Obcych. Czechy tłumaczy, że to nie Kosmici, tylko Saksonia. Tłumaczy także, dlaczego Niemcy nie lubi pierogów truskawkowych w sosie grzybowym. Słowacja się obraża, a Czechy śpiewa jej piosenkę. Polska jest smutny, ale czeska broda nieodmiennie poprawia mu humor. Polska nie udowadnia po raz czwarty, że jest kobietą. (!)

Obrażony Joszka znowu zwalił się na kanapę. Misia natychmiast oparła swoje zmarzłe stopy o niego. Kiedyś go tak budziła. Właziła do łóżka rano i budziła go na „zimne stópki”. Wsuwała się pod kołdrę, przytulała i przyciskała swoje lodowato zimne nóżki do nieosłoniętych części ciała Czech. Zabawnie było patrzeć, jak zaspany Josef usiłuje przytulić ciepłe kawałki Słowacji, a odsunąć się od tych zimnych. Najczęściej jednak wykorzystywał zimne nóżki Misi po to, żeby móc poleżeć dłużej, bo „przecież musi ogrzać biedne zimne stópki”.

– Joszko – szepnęła ciepło Michaela, gdy on jakby odruchowo otoczył dłonią jedną ze zmarzłych stóp. – Uśmiechnij się. Tyś jest nasz, bez względu na to czyś realista, czy pesymista. Tak moje siedemdziesiąt procent i trzydzieści Feliksa.

Polska momentalnie znalazł się za nimi i przewiesił się przez oparcie kanapy, prawie nie rozlewając piwa.

– Czemu tylko trzydzieści? Ja się nie zgadzam! – zaprotestował, zręcznie unikając ręki Joszki, która usiłowała odebrać mu szklankę z alkoholem.

– Mam dodatkowe dwadzieścia procent z tytułu byłego małżeństwa – kłóciła się Misia.

Feliks wlazł na kanapę od tyłu, przekraczając oparcie. Prawie podeptał siostrę, prawie rozlał piwo i usadowił swój tyłek totalnie przy głowie Joszki, co ten przyjął ze średnim zadowoleniem, podobnie jak kłótnię na temat, do kogo należą Czechy.

– BYŁEGO – podkreślił Polska. – Mamy do niego teraz takie same prawa! Nie chciałaś go, chociaż najpierw go chciałaś, co uznałem za dość dziwne, ale co mi do tego, skoro przynajmniej dbał o ciebie i mogłem mu teraz przylać podwójnie – bo się nie zajmuje siostrą, i bo się nie zajmuje żoną, ale tego… No totalnie odmawiam moich dwudziestu procent!

Czechy wykorzystał zaangażowanie brata w tę przemowę i podprowadził mu szklankę, w której de facto niewiele zostało. Ale łyka i tak zrobił.

– Oddajcie je Ludkowi – oznajmił flegmatycznie.

– Skłonna jestem pójść na ustępstwo sześćdziesiąt do czterdziestu. – Słowacja ujawniła po raz kolejny swój dryg do biznesu i spraw z ekonomią związanych. – A Ludkowi… No w sumie… Chociaż on starszy, to też trochę inaczej…

Feliks zignorował temat o Ludowicie. – Ewentualnie się zgodzę. Przez wzgląd na to, że jesteś moją ukochaną siostrą.

Słowacja uśmiechnęła się w sposób, w jaki uśmiechali się wszyscy Zachodni, gdy byli zadowoleni z siebie.

Polska smętnie spojrzał na trzy puste szklanki na stole. Czechy rozcierał stopy Misi.

– Te dziesięć procent ci się nie należy – stwierdził w końcu Feliks. – Zarywałaś na zjeździe do Gilberta.

Słowacja uniosła się na łokciach. – Ej! Należy i tyle!

Czechy trącił nosem udo Polski. – Należy. Ja też go podrywałem.

Feliks zsunął się po oparciu, usiłując nie połamać siostrze nóg, w czym pomagał mu Josef, przemieszczając kończyny Misi z daleka od polskiego zadu.

– Następnym razem się generalnie pięć razy zastanowię zanim kogokolwiek przywiozę na spotkanie rodzinne! – zacietrzewił się Felek i skurczył w sobie.

Joszka uśmiechnął się złośliwie. – Wiemy, że chciałeś to zastosować jako broń, ale wiesz… Kto mieczem wojuje ten od miecza ginie. – Puścił oczko.

Polska łypnął na niego spode łba, po czym złożył główkę na jego ramieniu. Czechy pogładził pieszczotliwie kostkę Misi. Za oknem już nie grzmiało, ale deszcz siąpił nieprzerwanie. Żarówka mignęła parę razy i Feliks był pewien, że zgaśnie, ale ona na przekór wszystkim i sobie świeciła dalej, chociaż światło stało się bardziej żółtawe.

– Chcę piwa – oznajmiła nagle Słowacja.

– No, no, no – zacmokał Czechy i przejechał opuszkiem palca po podbiciu stopy Misi. Ta prawie wyszarpnęła mu nogi, tylko po drodze skopała Feliksa. – Tu masaż stóp, tu leży sobie wygodnie, tu przynieść piwko… Nie za wygodnie szanownej pani? – Załaskotał ją w drugą stopę.

Michaela wrzasnęła i powiedziała płaczliwym głosem: – Nie rób…

Josef westchnął. – Gówniarz, leć nam nalać piwa.

Feliks prześliznął się ponad siostrą, po czym dotarło do niego, że robi to, co mu każe Joszka.

– Co ja? Barman jestem?! – zaprotestował, ale dość niemrawo.

– Ja leżę, a Joszko ma zajęcie – wytłumaczyła Słowacja, chichocząc.

– Jaaaasne – zaciągnął Polska.

Tylko Misia usłyszała, jak Josef mówi pod nosem: – Cieeeemneee.

Feliks wrócił się po szklanki i spojrzeniem uciszył rodzeństwo, żeby nie komentowali. W kilku teatralnych gestach dał do zrozumienia, że to wielkie poświęcenie przejść dwa metry do butelek z piwem.

Słowacja zachichotała. – Może faktycznie trzeba było Ludka ściągnąć…

– Gdybyśmy jego wysłali po piwo, może do świąt by wrócił – mruknął Czechy i skinął na Polskę, żeby podał mu ściereczkę.

Słowacja podkurczyła nogi i przysunęła się bliżej. – Ale wiesz…

– On by się tu dobrze nie bawił – stwierdził Josef, wycierając ręce. – Wiesz, że jakiekolwiek przejawy sympatii odbiera jako całkowite poparcie dla jego idei państwa.

– No niby tak, ale czasami to by było miło w czwórkę. – Misia objęła swoje kolana.

Polska postawił na stoliku szklanki, po namyśle wrócił jeszcze z butelkami. Spojrzał na rodzeństwo i zachichotał, przypomniawszy sobie coś.

– Mnie Goran rozłożył – zakomunikował – kiedy buczał coś, że Serbo-Łużyczanie? Kurwa, co to? Łuszczący się Serbowie? Ale był szczęśliwy, że Ludowit nie okazał się jego kolejnym dzieckiem.

Słowacja zdrowo pociągnęła ze szklanki. Piła jak facet. Czechy zawsze bał się z nią chodzić na piwo, w obawie, że obali mniej kufli niż ona, i przez to całe spotkanie skupiał uwagę na piwie, co podchodziło pod alkoholizm, a nie miło spędzał czas, w którym alkohol był tylko dodatkiem.

– To co powiem będzie niemiłe – powiedziała Misia, oblizując pianę z ust – ale lepiej by Ludek się nie rozmnażał, przynajmniej dopóki nie zacznie jakoś mniej gubić się w rzeczywistości.

Polska siadł pomiędzy rodzeństwem ze swoją szklanką.

– Goran też mógłby się nie rozmnażać – stwierdził smętnie.

– Przynajmniej to się „wydziela” w jego własnym obrębie, a nie kosztem innych – zachichotał Czechy i potarł czoło. – A w ogóle to zauważyliście, że Ludowit ma inne oczy? W sensie, że jedno ma zielone, a drugie brązowe. Ostatnio mu się przyjrzałem i wreszcie zorientowałem się, czemu tak dziwnie patrzy się na jego twarz…

Feliks ze wszystkich sił usiłował sobie przypomnieć twarz Łużyc, ale najwyraźniej nawet jego widmo w pamięci robiło dygresje i nie dało się przywołać na tyle, żeby poumiejscawiać odpowiednie organy w odpowiednich miejscach.

– Nie dość, że samym sposobem mówienia rozprasza, to jeszcze to… Niefart jakowyś? – zapytała retorycznie Misia i znowu wzięła spory łyk.

– Łużyce Dolne i Górne… Ja wiem, że w oczach się totalnie dusza niby odbija, ale no bez przesadyzmu… – Feliks podrapał się po szyi.

– Skoro takie pipidówy, jak Łotwa czy Estonia, doszły do niepodległości, to jakoś świadczy o Ludku i jego ośmiuset latach pod czyjąś władzą… – Czechy sięgnął po swoją szklankę.

– Joszko – uśmiechnęła się słodko Misia. – Co masz na myśli przez pipidówy?

Czechy zakłopotał się nieco, bo zapomniał, że Łotwa ma większą powierzchnię niż Słowacja, a Estonia tylko nieznacznie mniejszą. – Oczywiście, że uwarunkowania historyczne – wymamrotał do szklanki.

– Swoją drogą – Michaela zmieniła temat – Ludek to już tyle głównie pod Ludwigiem siedzi i nic a nic się nie zaraził jego poukładaniem. Widać to jednak zaraźliwe nie jest.

Polska parsknął.

– Bo naszego Ludzia to nikt nie zmieni. Nonkonformizm to drugie imię Ludowita – oznajmił.

– Życie jest pełne niespodzianek – Słowacja wzruszyła ramionami – ale jakby ktoś Ludka przerobił na punktualnego, poukładanego i w ogóle, to bym się chyba bać zaczęła.

– Ludowit, który jest punktualny, poukładany i wszystko mu wychodzi i wszystko ma dopięte na ostatni guzik to nie Ludowit – włączył się do dyskusji Joszka.

Słowacja zachichotała. – Obcy… UFO… Buuuuu…

– Nie – powiedział spokojnie Josef. – Saksonia.

Cała trójka zastanowiła się nad fenomenem tego landu, niegdyś kraju. Był niesamowicie podobny do Łużyc, dopiero po przyjrzeniu się, można było dostrzec wiele różnic, ale z daleka byli nierozpoznawalni. Półdługie blond włosy, podobna postura, ta sama fryzura… Ludwig wściekał się niejednokrotnie z tego powodu, bo wolałby nie mylić swojego landu ze słowiańszczyzną. To jak dostać pierogi z grzybami w sosie grzybowym, a po rozpołowieniu zauważyć, że te pierogi to są z truskawkami i gryzą się z owym sosem grzybowym. A zarówno Saksonia, jak i Łużyce mieli to gdzieś, mało tego, zdaje się, że lubili swoje towarzystwo.

– Ale ja wam mówię, że to UFOooo – zachichotała Słowacja i znowu pociągnęła spory łyk.

Joszka odebrał jej szklankę. Feliks tak się wystraszył przelatującej przed jego nosem ręki, że niemal wbił się w oparcie kanapy.

– Tej pani już dzisiaj dziękujemy – powiedział Czechy, usuwając piwo poza zasięg Misi.

– Ej! – krzyknęła Słowacja. – Oddaj! – Sięgnęła przez Polskę, który jeszcze bardziej się cofnął.

– O nie, moja pani… – stwierdził stanowczo Josef tatusiowatym tonem.

– Joooszkoooo – rozwyła się Misia swoim dźwięcznym głosem, który potrafił zamienić Czechy w roztopione masło.

– Na nic twój płacz i zgrzytanie zębów! – Postanowił być twardy i stanowczy.

W obliczu takiej postawy, Słowacja podjęła inną strategię. Założyła ręce na piersi i odwróciła się tak, że była bardziej tyłem niż bokiem do swoich braci.

– Nawet pożartować nie można! Foch!

Polska zamrugał, patrząc na swoją siostrę, po czym przeniósł wzrok na brata.

– Nie chcę cię, nie chcę cię, nie chcę cię znać! – zanucił niespodziewanie Czechy. Słowacja nawet otworzyła jedno oko. – Chodź do mnie, chodź do mnie, rączkę mi daj. Prawą mi daj, lewą mi daj, i już się na mnie nie gniewaj. Prawą mi daj, lewą mi daj, i już się na mnie nie gniewaj.

Polska zamrugał, patrząc na Joszkę, po czym przeniósł wzrok na Misię.

– Foch… – rzuciła mniej pewnie Michaela.

Czechy westchnął. Przysunął Feliksa bardziej w swoją stronę, wstał i usiadł tak, że miał po prawej Słowację, a po lewej Polskę. Pochylił się nad siostrą i pocałował ją w skroń.

– A ty mała mendo – powiedział ciepło – ty się potrafisz długo gniewać, ciebie pioseneczką nie przekonam, co?

Misia naburmuszyła się jak dziecko. – Yhym – przytaknęła.

Joszka objął ją ramieniem. – No jaja se robię, a zresztą Feliks… – spojrzał w bok. – Feliks?

Polska zsunął się najwyraźniej z kanapy i znowu siedział na podłodze, ale tym razem dalej od rodzeństwa. Bawił się skrajem koszulki.

– Felek? – zdziwił się Joszka.

– Ja wam totalnie przeszkadzam, co nie? – zapytał żałośnie Polska.

Czechy siedział z otwartymi ustami i dopiero po chwili dotarło do niego, że wygodniej byłoby oddychać. Słowacja wyśliznęła się z jego objęć i zsunęła do Feliksa.

– Feluś…

– Generalnie to ja wam nie leżę po drodze. – Polska tarmosił koszulkę w palcach.

Josef jęknął, sięgnął na dół i wziął szklankę brata.

– Koniec – oznajmił. – Dzisiaj nikt już nie pije, nie umiecie w ogóle pić, macie się dobrze bawić, a nie pierniczyć od rzeczy, tylko ja dzisiaj mogę pić… Nie mogę, bo też pierniczę od rzeczy… Zgubiłem się. Czy tak przez cały czas czuje się Ludi?

Czechy teatralnym gestem złapał się za głowę. Polska uśmiechnął się, ale nie po swojemu.

– Wydurniaj się dalej, dobrze ci idzie – powiedział do starszego brata.

Misia przytuliła Feliksa do siebie.

– To jak nam już wszystkim dzisiaj coś bije – powiedziała – to możemy pić wszyscy. Gorzej nie będzie.

Pogłaskała Polskę po włosach. Felek ukontentowany przymknął oczy. Słowacja podniosła głowę i spojrzała na Joszkę. – Wywyższasz się, wiesz? – uśmiechnęła się, pokazując rząd białych perełek.

– Nie. Nie wywyższam. To wy mnie dobijacie… – szepnął Czechy i ześliznął się po drugiej stronie Feliksa, który kopnął go, ale bez przekonania.

Josef sięgnął dłonią i złapał brata za twarz, co nie bardzo mu się podobało, ale nie zdążył zaprotestować, gdy Joszka przytulił go do siebie. Słowacja na czworaka przeszła przez braci i usadowiła się po drugiej stronie Czech. Ten objął rodzeństwo.

– Nienawidzę was – rzucił w przestrzeń.

– A my cię kochamy – szepnął Polska, wtulając nos w jego koszulę i chłonąc zapach.

– I to bardzo – podkreśliła Słowacja i zrobiła ten sam manewr po swojej stronie.

– Czy ja śmierdzę? – zastanowił się Czechy, ale nie dał nikomu odpowiedzieć na to pytanie. – Dobrze, że nas nikt nie widzi. Nie uwierzyłby.

– To jego problem – stwierdziła Słowacja i podkurczyła nogi, żeby móc grzać się o Joszkę.

Josef spróbował oboje pogłaskać po głowach, bo prościej jest robić dwoma rękami to samo.

– On zawsze myśli, co pomyślą inni, żeby myśleć jak inni – skwitował go Feliks.

– Nie myśl już, bo ci się coś przegrzeje – dogryzł mu Czechy i starał się pociągnąć Polskę za włosy, ale nie powtórzyć tego gestu drugą dłonią, spoczywającą na warkoczach Słowacji.

Felek zaprotestował, ale że dochodziła północ, wyszło mu to po łużycku: bez przekonania i bez wiary na osiągnięcie celu.

– Feluś, ale my to z nim fajnie mamy, prawda? – zaświergotała radośnie Misia, moszcząc się jak na poduszce.

Czechy przeszedł na serbski.

Polska też zaczął układać się wygodniej, aż zahaczył czubkiem głowy o brodę Joszki. – Fajnie, tylko ten zarost drapie, ogol się.

Czechy dorzucił jeszcze kilka słów w serbskim.

– Albo zapuść bardziej – podłapała Michaela. – Teraz warkoczyków się nie da pleść…

– Nie będę się golił na wasze zawołanie! – wybuchnął Joszka.

– No wiemy, wiemy – flegmatycznie stwierdziła Słowacja i całkowicie go ignorując, ziewnęła szeroko.

Zapadła błoga cisza. Pogoda za oknem zdecydowanie się uspokoiła i była szansa, że Joszkowa skoda nie utopi się w potopie. Albo nie potopi się w utopii… Za dużo wrażeń na dziś, jęknął umysł Czech.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s