Słowotok

Ostrzeżenia: wulgaryzmy
O tym jak PRL i NRD wykończyli ruską Ładę

Słowotok



Stuku, puku, kleptu, tuku, bum, bęc, pac, trask i wrzask. Wzięło było stanęło i zdechło. Dymem siwym buchnęło spod maski. Dymem siwym wdarło się do auta i poddusiło kierowcę wkurwionego. I poddusiło pasażera jego, hej! Zaklął jeden z drugim i ku powietrzu świeżemu jął się gramolić. Pas niecnota się rzecz jasna zaplątał. Się taśma czarna wokół nóg owinęła i omalże do tragedyji nowej nie przyczyniła. Zaklął zatem pasażer ponownie, a kierowca przy akompaniamencie kurw, pierdolców i innych takich przypadł do maski. Ledwie ją podniósł, a kłąb dymu nowy rzucił mu się do ust i nosa. Kłąb debil – nie dziwota – podjął się czynu, co to jeszcze nikomu przez wieki nie wyszedł. Chciał ci on żywioł polski wykończyć – przyznasz wszak, że pomysł kretyński. Wziął się Peerel od auta odsunął i klnąc kwieciście przeczekał aż dym się z wiatrem oddalił gdzie bądź. Wszak jak się już coś uwędziło, to nic temu pomóc nie mogło.

Pasażer tymczasem, złorzecząc w niemieckiej mowie, wygłaszał, co też myśli o takich czterokołowcach okropnych, co się nadają w porywie na żyletki. Się Peerel z Enerdówkiem zgodził. Wszak jeden miał Trabanta, a drugi Warszawę. Obaj rzecz jasna zaś uważali, że ich ustrojstwo jest lepsze i mogły się o to toczyć boje długie. W narożniku lewym Ford Sputnik w prawym waćpanna Garbuska. Tu się jednak wróg wspólny ukazał i ruska przewrotność. I Spisek Dziejów rzecz jasna – co z tego że marny? Omalże by ich ruska Łada nie podusiła. Hańba to dla nich i dla auta zgroza, bo żywot jego zdawał się policzony.
Weźmy pierdolnijmy tym o drzewo i pojedźmy stopem – padł pomysł szalony z ust Peerel.
I tak to wybuchła wojenka peerelowsko-enerdowska o to, kto będzie miał przyjemność w to drzewo przypierdolić. I nikt jakoś nie baczył na to, że nawet się nie będzie można porządnie wokół tego drzewa zawinąć, bo tak bez kasku to lipa i tyle. Wszak zdrowia własnego, żaden narażać nie będzie! Lecz przyjemności taką oddawać również rzecz niepodobna. I trwałby ten bój pewnie z godzinę lub dwie, gdyby nie terminy i Burza, co się na horyzoncie pokazała. Ciemne chmurzyska przejawiały nieliche podobieństwo do Dymu, co się z trzewi Łady wydostał. Zaś zaczęła Spiskowa Teoryja Dziejów wrzask podnosić, że SPISEK TO I ZEMSTA I W OGÓLE! Wzięli więc w ramach współpracy państw Jedynie Słusznego Bloku znaleźli ciężkich kamieni kilka i kij dobry. Wygrzebali nieco sznurka i świeczkę, co się na czarną godzinę w aucie uchowała. Poczym prezentując niemiecką precyzję i polską fantazję inżynierską sprawili, że chwilę później się wzięła Łada w drzewo wpasowała cudnie. Przybił Enerdówek piątkę Peerelowi i ruszyli oni poboczem drogi, co to się pośród pól sławionych komunistyczną prozą wiła. Dumni z siebie i radośni duchem, a co ważniejsze przeświadczeni o tym, że nikt się nigdy o tym nie dowie. Bo przeca się oni do kooperacji takiej nie przyznają, a nawet jeśliby, nie daj Boże, co po pijaku, to nikt im nie uwierzy. Hura!
A dwa dni później Ładę z drzewa wziął i odkleił rolnik jeden, co ją sobie na części przerobił i radość jego była wielka, że też mu się taki prezent trafił.

Koniec

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s