Pani Olga

Literackie przemyślenia Feliksa.

Pani Olga

Feliks obrócił w palcach nową książkę Olgi Lipińskiej „Co by tu jeszcze…”. Ot, zbiór jej felietonów drukowanych w „Twoim Stylu”, którego nie miał czasu czytywać. Takie antologie były jego zdaniem świetne. Zaoszczędzały dużo czasu.

Samą panią Olgę bardzo lubił i bardzo lubił także jej kabaret. Mówił, że ceni sobie takie poczucie humoru, ale tak naprawdę – do czego przyznał się tylko gdzieś w głębi siebie, a i to po cichutku – nie trzeba być nawet takim megalomanem jak on, żeby przyjemnie słuchało się o sobie. Oczywiście, miał pełno publikacji „o sobie”, począwszy od dołującego romantyzmu, który być może wywyższał go ponad wszystko inne, ale jednocześnie pokazywał, jak bardzo Feliks ma przesrane.

Miał wrażenie, że pani Olga jest jedną z niewielu osób, które go rozumieją. Tak naprawdę, bez żadnego parapatriotyzmu, naprawiania szkód po innych i tak dalej.

Joszka ma rację, że u mnie to każdy by się tylko gnojem poobrzucał, myślał.

Pani Olga jako jedna z nielicznych naprawdę rozumiała, że PRL był częścią historii i też należy pamiętać o nim. Ludzie mieli wtedy swoje sukcesy, dobre chwile, czasami nawet najlepsze, które w obecnych czasach się już nie powtórzą. Trudy zbliżają do siebie ludzi.

Feliks potrząsnął głową, by odpędzić złe myśli. Ostatnio coraz częściej wszystko go dołowało. Obecne komedie były koszmarne. W ogóle nie widział w nich siebie. Równie dobrze mogły być nakręcone w każdym innym miejscu na świecie. Polska został oficjalnie wyproszony z komedii… A przecież jego postać była kiedyś niezbędna do śmiechu! Seksmisja, Miś, Alternatywy 4, nawet Czterej Pancerni – bardzo dobry serial, ze świetnym dowcipem, ale teraz nie można puszczać w publicznej, bo to komunę i Ruskich chwali. A niech chwali! Tak też było!

Feliks przyłożył sobie książką po głowie. O, od razu lepiej. Wziął się za czytanie i z zachwytem stwierdził, że jest coś o nim. Dwie godziny później wyczytał:

A wszyscy przeważnie lubią i opiewają maj. Owszem, maj jest piękny i szkoda, że nasze główne Święto Narodowe nie przypada na 3 maja. Też ważna rocznica, też piękna i jakaż słoneczna! Może bylibyśmy jako Naród trochę weselsi? A tak mamy listopadowy charakter i trudno z nami wytrzymać.

Feliks zachichotał. Prawda. Będzie musiał pokazać ten fragment Joszce, bo jemu to na pewno nie będzie się chciało przeczytać całej książki. W sumie niesprawiedliwe, on i Hrabala i Przygody dobrego wojaka Szwejka przerobił. Z drugiej strony Joszka przekopał się przez całą trylogię Sapkowskiego… Ale to też się nie liczy, bo zrobił to z tych samych powodów, co Feliks oglądał kabaret Olgi Lipińskiej. Żeby się dowartościować.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s